Wspólnotowy Kodeks Celny, ustawy o podatku akcyzowym oraz o podatku od towarów i usług nakładają na osobę kupującą samochód za granicą obowiązek uiszczenia cła, VAT i akcyzy. Jest jednak przewidziana prawem możliwość uzyskania zwolnienia z należności publicznoprawnych na tzw. mienie przesiedlenia. Jak takie zezwolenie zdobyć?

Uzyskanie takiego zwolnienia jest uzależnione od spełnienia dwóch warunków: osoba musi zamieszkiwać przez co najmniej rok w państwie trzecim przed datą ustalenia miejsca zamieszkania w Polsce oraz przedmioty – w tym samochód – należące do podatnika muszą znajdować się w jego posiadaniu przez co najmniej pół roku przed tą datą.

Czy dużo osób korzysta z tego zwolnienia?

Przed paroma laty ta instytucja nie była często stosowana, gdyż w większości dotyczyła osób wracających z emigracji z USA. Obecnie wielu obywateli wraca z pobytu w państwie należącym do Unii Europejskiej – im również przysługuje zwolnienie z podatku, w tym przypadku z akcyzy oraz VAT (zwolnienie z cła jest właściwe tylko w przypadku powrotu z kraju pozaunijnego).

Jakich formalności muszą dopełnić podatnicy?

Na etapie urzędu celnego uzyskanie zwolnienia wiąże się z obowiązkiem udowodnienia pobytu przez okres dłuższy niż rok oraz posiadanie samochodu przez minimum pół roku. Wcześniej do uzyskania zwolnienia należało uzyskać zaświadczenie z konsulatu o pobycie w kraju trzecim.

Po wstąpieniu do UE dostosowano przepisy krajowe do wymogów unijnych i teraz można przedstawić dowolne dokumenty potwierdzające pobyt, np. rachunek za mieszkanie, dowód zapłaty za prąd, zaświadczenie o zatrudnieniu. W zamyśle miało to ułatwić procedury, lecz w praktyce wyszło jak zwykle.

Co utrudnia procedury?

Urzędnicy mają dowolność w interpretowaniu przedstawionych dokumentów i tylko od ich decyzji zależy, czy uznają dany pobyt za udowodniony, czy też nie. Być może urzędnicy boją się zwalniać obywateli z podatków z obawy o posądzenie o przyjęcie korzyści majątkowej, ponieważ w grę wchodzą niekiedy duże kwoty.

A jak należy udowodnić posiadanie samochodu?

Tu też są problemy. Przepis stanowi, że osoba przesiedlająca się musi go mieć przez co najmniej pół roku oraz że musi być on użytkowany na terenie państwa poprzedniego zamieszkania.

Urzędy interpretują ten warunek bardzo rygorystycznie, nawet do tego stopnia, że tym samochodem nie może się poruszać absolutnie nikt inny oraz że nie może on, nawet w ruchu turystycznym, opuścić kraju trzeciego. Tak posunięte do granic absurdu wymogi czynią często niemożliwym uzyskanie wspomnianego zaświadczenia.

Czy po uzyskaniu zwolnienia z akcyzy z urzędu celnego czeka nas jeszcze przeprawa w urzędzie skarbowym?

Ustawa o VAT przewiduje zwolnienie na tzw. mienie przesiedlenia, ale tylko przy imporcie. Osoba wracająca z kraju UE nie dokonuje importu mienia przesiedlenia, gdyż wraca z terenu wspólnotowego, a więc nie przekracza jej zewnętrznej granicy.

Wprawdzie nabycie samochodu w jednym z krajów UE nie podlega obowiązkowi zapłaty VAT – praktycznie każdy taki zakup, poza przypadkiem nabycia samochodu przez podatnika VAT od podatnika VAT, jest zwolniony z tego podatku – lecz do uzyskania zwolnienia konieczne jest przedstawienie dowodu zakupu pojazdu.

W tym miejscu mamy do czynienia z kolejnym reliktem, jakim są umowy kupna samochodu. Na zachodzie takie umowy nie funkcjonują. Do przejścia własności wystarczy przekazanie dowodu rejestracyjnego.

W Polsce niezbędne jest potwierdzenie zawarcia transakcji pisemną umową. Polacy nie zawierają takich umów, ponieważ w innych krajach nigdy nie było i nie jest to praktykowane.

Czy taką umowę trzeba przedstawić w polskich urzędach?

Bez takiej umowy nie uzyskamy zwolnienia z VAT i nie zarejestrujemy samochodu w wydziale komunikacji. Ponadto przywóz samochodu, który ma na liczniku mniej niż 6 tys. km, wiąże się z obowiązkiem zapłaty VAT. Ustawa o VAT nie przewiduje zwolnienia związanego z mieniem przesiedlenia osoby wracającej z kraju unijnego. Czy nie mamy tu do czynienia z brakiem równości obywateli wobec prawa? W tym przypadku życie jak zwykle wyprzedziło ustawę.