Czy obecnie istnieje konieczność naprawy finansów publicznych? Czy zmiany dotyczące OFE, przyjęte przez sejm, są wystarczające dla tej naprawy?

Polskie finanse publiczne wymagają głębokiej reformy, bowiem przestały być bezpieczne dla państwa. Oznacza to, że z powodu złego stanu finansów publicznych władza nie jest w stanie w sposób optymalny wykonywać swych funkcji wobec społeczeństwa i gospodarki, a więc zapewnić im tego, co gwarantuje konstytucja. Ze względu na nadmierny deficyt publiczny tracimy też wiarygodność finansową na arenie międzynarodowej i to nie tylko w Unii Europejskiej. Rządowi wydaje się, że jeśli ograniczy wysokość składek kierowanych do OFE, to stan finansów publicznych stanie się już bezpieczny. Tak nie będzie. OFE wymagają innych zmian, jeśli mają służyć ubezpieczonym. Zgadzam się z tezą, że Polska potrzebuje reformy finansów publicznych, ponieważ po 1989 roku nigdy nie przeprowadziliśmy jej w sposób pełny ze względu na takie okoliczności, jak: zmiana ustroju politycznego, przyjęcie nowej konstytucji, wejście do UE oraz wystąpienie światowego kryzysu finansowego.

W wydanej ostatnio książce „Naprawa finansów publicznych w Polsce” proponuje pan przeprowadzenie radykalnej reformy finansów publicznych. Na czym ma ona polegać?

Reforma powinna uwzględniać zmiany zarówno po stronie wydatków i dochodów publicznych, jak i w zakresie organizacji oraz zarządzania finansami publicznymi. W strukturze wydatków publicznych trzeba umieć dostrzec wydatki zbędne lub nadmierne oraz wydatki zbyt niskie. Nie wystarczy zatem przyjąć jako metody racjonalizacji zasady „cięcia lub ograniczenia wydatków”.

Czy może pan podać konkretne przykłady nieracjonalnego wydatkowania środków publicznych?

Przykładowo Polska nie przeznacza tyle, ile powinna na zabezpieczenie przed klęskami żywiołowymi, budowę obwodnic i dróg, policję i budownictwo socjalne itd. Stać nas natomiast na finansowanie partii politycznych, utrzymywanie powiatów, wspomaganie Kościołów i związków wyznaniowych oraz dofinansowywanie profesjonalnych klubów sportowych. Państwo oszczędza na ubogich, rencistach i emerytach, ale równocześnie stać nas na wypłacanie każdemu bez względu na jego sytuację finansową wszelkich świadczeń rodzinnych (becikowego, zasiłku pogrzebowego) oraz opłacania składek emerytalnych na służby mundurowe i rolników indywidualnych posiadających kilkadziesiąt lub setki hektarów. W strukturze dochodów publicznych razi to, że ciężar danin publicznych nie jest rozłożony sprawiedliwie. Dotyczy to zarówno osób fizycznych, jak i osób prawnych, pracowników i emerytów oraz pracodawców i przedsiębiorców.

Jak można to zmienić?

Można to zmienić poprzez modyfikacje w podatkach dochodowych. Staramy się nie widzieć wszelkich niedoskonałości, jakie wynikają z obowiązującego prawa podatkowego oraz z funkcjonowania administracji skarbowej i sądów administracyjnych rozpoznających skargi na decyzje podatkowe. Należy poprawić prawo i zmienić praktykę jego stosowania.

A czy naprawy nie wymaga również zarządzanie finansami publicznymi?

Organizacja (zakres, terminologia, rachunkowość) sektora finansów publicznych nie odpowiada w pełni wymaganiom prawa UE. Nie widzimy potrzeby odejścia od archaicznego wręcz planowania budżetowego na rzecz planowania wieloletniego, opartego na ujęciu zadaniowym, a to mogłoby rozwiązać wiele. Staramy się nie dostrzegać braków w zarządzaniu finansami publicznymi. Przez to może nimi faktycznie rządzić minister, członek Rady Ministrów, nie zaś Rada Ministrów i minister finansów. To jest tylko hasłowe ujęcie proponowanej reformy.

Ostatnio wiele mówi się o zadłużeniu samorządów. Czy zasadne jest ograniczenie ich deficytu budżetowego?

Jest zasadne, bo to jest też deficyt publiczny. Państwo nie po to dzieli się z samorządami dochodami publicznymi oraz udziela im subwencji i dotacji, aby samorządy zadłużały się w sposób nieodpowiedzialny, nadużywając ustawowej samodzielności finansowej.

Czy widzi pan możliwość przeprowadzenia proponowanej przez siebie reformy finansów publicznych w aktualnych warunkach politycznych i społecznych?

Widzę przede wszystkim taką konieczność. Ustalmy jednak dwie rzeczy.

Po pierwsze, zmian nie dokonuje się tylko wtedy, gdy są ku temu warunki, lecz wtedy, gdy przemawiają za tym potrzeby. Po drugie, trzeba mieć program reform i harmonogram jego realizacji. Pierwszy wskazuje na to, co należy zrobić, natomiast drugi określa, kiedy to można zrobić.

Rząd nie ma jednego i drugiego. Jak nie wiadomo co zrobić, to trudno martwić się o to, kiedy to zrobić.