Chodzi o zwrot VAT dla firm z innych krajów UE, które nie są zarejestrowane w Polsce, ale dokonują u nas zakupów towarów lub usług. W ich cenie zawarty jest VAT. Polski fiskus powinien go zwrócić w ciągu pół roku, ale w praktyce postępowania przedłużają się. Tymczasem w sprawach chodzi o niebagatelne kwoty, sięgające niejednokrotnie wielu milionów złotych.

Zdaniem radcy prawnego z kancelarii Beiten Burkhardt Adriana Joncy, zazwyczaj firmy zagraniczne czekają na pieniądze od roku do 1,5 roku. Przed kilkoma laty termin ten był jeszcze dłuższy. Problem leży w tym, że fiskus nie ponosi żadnych konsekwencji swojej opieszałości. O ile w przypadku polskich firm brak zwrotu w ustawowym terminie skutkuje naliczaniem odsetek, o tyle firmy zagraniczne nie mogą na nie liczyć.

Wszystko przez to, że nasze przepisy nie uregulowały tej kwestii, a orzecznictwo sądów nie jest jednolite. Np. firma Schwartz Pharma, która miała dwie analogiczne sprawy o odsetki, jeden spór przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym wygrała, drugi przegrała. Ostatecznie sprawę rozstrzygnie Naczelny Sąd Administracyjny, do którego skargi kasacyjne złożyli zarówno pełnomocnicy spółki jak i izba skarbowa.

"Europejski Trybunał Sprawiedliwości jest zdania, że w takim przypadku odsetki się należą, bo nie można dyskryminować firmy tylko dlatego, że jest ona zarejestrowana w innym kraju UE. Jednak nie tylko Polska ignoruje stanowisko ETS. Podobna sytuacja jest na przykład w Niemczech. Dopiero w kwietniu tego roku niemiecki NSA uwzględnił w swoim orzecznictwie opinie ETS" - tłumaczy Adrian Jonca.

Problemu zwrotów VAT dla zagranicznych firm nie rozwiązała ostatnia nowelizacja ustawy o VAT, która czeka na podpis prezydenta. Sytuacja zmieni się dopiero 1 stycznia 2010 r. Wtedy wchodzi w życie nowa dyrektywa unijna (z lutego br.), która ma uregulować te kwestie.

"Dyrektywa przewiduje rewolucyjne rozwiązania. Nie tylko wprowadzi termin na dokonanie zwrotu VAT, ale także obowiązek naliczania odsetek w przypadku niedotrzymania tego terminu przez organy podatkowe" - informuje Tomasz Bełdyga, radca prawny z firmy doradczej KPMG.

Zgodnie z nowymi regulacjami wniosek o zwrot będzie można złożyć do końca września, a nie do końca czerwca, jak obecnie. Wnioski będą mieć formę elektroniczną i będą składane do organów podatkowych państwa, w którym firma ma siedzibę. Za ich pośrednictwem będą one trafiać do administracji skarbowej państwa, które ma oddać pieniądze.

Przedsiębiorcy nie będą musieli przedstawiać oryginałów faktur, ewentualnie ich kopie - jeżeli zażądają tego urzędy

"Fiskus będzie miał cztery miesiące na zwrot pieniędzy" - mówi Bełdyga. Dodaje, że w przypadku wątpliwości termin ten będzie mógł zostać przedłużony. Nawet jeżeli organy podatkowe skorzystają ze wszystkich uprawnień do dodatkowego zbadania sprawy, po 8 miesiącach firma powinna odzyskać pieniądze.

"Nowe przepisy będą korzystne dla firm, bo pozwolą im odzyskiwać pieniądze w rozsądnych terminach, niemniej państwa członkowskie będą mogły się bronić przed wyłudzeniami zwrotu" - podsumowuje ekspert z KPMG.