Wyrok dotyczy małżeństwa, które prowadziło firmę zajmującą się handlem używanymi samochodami osobowymi. Urząd kontroli skarbowej ustalił, że w 2006 r. sprzedali 191 samochodów, ale nie wszystkie przychody z tego tytułu wpisali do deklaracji podatkowej.

Po przesłuchaniu kilkudziesięciu osób, które kupiły samochody, okazało się, że małżonkowie wykazali na fakturach kwoty niższe niż te, które faktycznie otrzymywali od nabywców. Świadkowie ujawnili rzeczywiste kwoty transakcji.

Ostatecznie dyrektor UKS wydał decyzję nakazującą zapłatę ponad 473 tys. zł, zamiast zadeklarowanej przez podatników kwoty ok. 900 zł. Urząd przyjął, że skoro małżonkowie sprzedawali samochody dobrych marek (Audi, Mercedes, Mazda), zazwyczaj kilku- lub kilkunastoletnie, to ich ceny sprzedaży z oczywistych powodów powinny być wyższe niż wykazane przez nich na fakturach (które oscylowały w granicach jednego do kilku tysięcy złotych). Zwrócił też uwagę na to, że w ogłoszeniach dotyczących sprzedaży tych aut były wpisane ceny ofertowe odpowiadające warunkom rynkowym. W związku z tym, przyjęli je jako podstawę do oszacowania dochodu.

Podatnicy złożyli odwołanie do Izby Skarbowej we Wrocławiu. Zarzucili urzędowi, że oszacował ich dochód ze sprzedaży aut bez przesłuchania wszystkich nabywców pojazdów. Nie zbadał też faktycznego wyposażenia samochodów, w tym nie dokonał oględzin i nie poddał ocenie biegłego rzeczoznawcy. Małżonkowie twierdzili, że urzędnicy powinni to zrobić, bo sami nie mają wystarczającej wiedzy w tym zakresie.

Izba skarbowa nie znalazła podstawy do zmiany decyzji. Podobnego zdania był wrocławski sąd. Uznał, że urząd prawidłowo oszacował dochód, zwłaszcza że faktyczne ceny sprzedaży istotnie różniły się od cen rynkowych porównywalnych pojazdów.

Skargę kasacyjną podatników oddalił także NSA. W ustnym uzasadnieniu sędzia Bogusław Woźniak stwierdził, że ustalenia organów podatkowych były prawidłowe, a zgromadzone dowody nie budzą wątpliwości. Dodał, że w sprawie nie było potrzeby angażowania biegłego, skoro sami skarżący w ogłoszeniach o sprzedaży twierdzili, że oferowane przez nich auta były w dobrym stanie.

Co więcej, od momentu sprzedaży do przeprowadzenia kontroli przez UKS minęło kilka lat, a więc w tym czasie stan tych pojazdów się zmienił i z tego powodu ocena biegłego niewiele by wniosła – podkreślił sąd.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 21 marca 2014 r., sygn. akt II FSK 940/12.