Niestety coraz mocniej zaczynają dominować rozstrzygnięcia profiskalne. Odrzucone zostały wszelkie wątpliwości dotyczącego tego, czy uczestnictwo w tego typu wydarzeniach w każdym przypadku jest przysporzeniem pracownika. A przecież zwykle spotkania takie organizowane są w dni wolne od pracy i mimo elementu rozrywkowego (darmowe posiłki, napoje, w tym alkoholowe, i inne atrakcje), mają jednak wymiar służbowy. Wielu z uczestników w głębi serca wolałoby spędzić ten czas w domu z rodziną niż w towarzystwie swoich szefów, ale czując powinność uczestnictwa, karnie stawiają się na imprezę, gdzie rozradowani od ucha do ucha słuchają dowcipów wspomnianych wcześniej przełożonych. Teraz okazuje się, że częścią tej radości muszą podzielić się ze Skarbem Państwa. Co więcej, już nie samo uczestnictwo, ale zaproszenie do udziału jest, zdaniem niektórych sądów administracyjnych, świadczeniem nieodpłatnym, przez co pracownik musi zapłacić podatek, nawet jeżeli na imprezie się nie stawił. Taki pogląd jest błędny i należy jak najszybciej wyeliminować go z obrotu.

Zgodnie z przepisami PIT pieniądze stanowią przychód wtedy, gdy zostały otrzymane, jak i pozostawione do dyspozycji. Z kolei świadczenie w naturze i inne świadczenia nieodpłatne stanowią przychód, tylko jeżeli zostały otrzymane. Wydaje się, ze takie dwoiste traktowanie pieniędzy i świadczeń w naturze było celowym działaniem ustawodawcy. Nie może być tak, że sama oferta przysporzenia (innego niż pieniężne) rodzi przychód u jej adresata. W przeciwnym razie, gdyby pracodawca chciał naprawdę zaszkodzić jakiemuś pracownikowi, zaprosiłby go na dwutygodniowy pobyt w 5-gwiazdkowym hotelu na francuskiej rivierze. Tymczasem w jednym z wyroków pojawiło się stwierdzenie, że zaproszenie pracownika na imprezę firmową jest równoznaczne z otrzymaniem świadczenia. Należy mieć nadzieję, że taka linia orzecznictwa nie utrwali się i wypracowane zostanie spójniejsze podejście do opodatkowania tego typu świadczeń.