To precedens, który może zapoczątkować lawinę na polskim rynku motoryzacyjnym – importer Infiniti właśnie odebrał świadectwa homologacji M1 dla swoich samochodów. Oznacza to, że zgodnie z wszelkimi obowiązującymi przepisami może je sprzedawać jako bankowozy. A firmy mogą odliczać pełen VAT zarówno od ich zakupu, jak i tankowanego do nich paliwa. W kolejce do homologowania swoich pojazdów na bankowozy ustawiają się kolejni chętni. Zamiast osławionych kratek będziemy mieli wysyp aut z kasetkami do przewożenia pieniędzy?

– Rzeczywiście w piątek odebraliśmy dokumenty homologacyjne od Ministerstwa Transportu na trzy sprzedawane przez nas modele – przyznaje Grzegorz Szczypior, dyrektor Infiniti Polska. Dodaje, że na odbiór wersji wyposażonych dodatkowo w sejf, specjalny alarm i system GPS czeka już kilkudziesięciu klientów. – Szacujemy, że udział bankowozów w naszej sprzedaży wyniesie kilkanaście proc. – mówi Szczypior. Zastrzega, że firmom, które kupią takie auta, muszą – zgodnie z przepisami podatkowymi – służyć one do wykonywania czynności opodatkowanych. Tylko w takim wypadku będzie można odliczyć od pojazdów VAT, nie narażając się fiskusowi.

Eksperci twierdzą, że Infiniti przetarło szlak, którym teraz podążą inne firmy motoryzacyjne. Jak nieoficjalnie dowiedział się DGP, w kolejce po homologację resortu transportu już ustawiło się Volvo, którego przerobione na bankowozy modele przechodzą właśnie testy w Instytucie Transportu Samochodowego i Przemysłowym Instytucie Motoryzacji. Szwedzkie auta nie powinny mieć problemów z uzyskaniem ministerialnej zgody – od miesiąca dealerzy Volvo sprzedają bankowozy, które każdorazowo muszą przechodzić badania techniczne i dopiero na tej podstawie są formalnie rejestrowane w urzędach komunikacji jako pojazdy specjalne typu C. Po uzyskaniu homologacji badania nie będą już konieczne.