Jednak ekonomistów to nie cieszy. – Firmy śpią na gotówce, zamiast ją inwestować. To może wpędzić gospodarkę w kłopoty – ostrzegają.

W górę poszły zarówno przychody z działalności przedsiębiorstw, jak i koszty ich uzyskania. Dynamika tych pierwszych była jednak większa – urosły o ponad 12 proc., podczas gdy koszty o 11 proc. O ile w pierwszym półroczu ubiegłego roku koszty stanowiły 94,7 proc. przychodów przedsiębiorstw, to w tym roku jest to 93,8 proc. Innymi słowy, w tym roku firmy zostawiają więcej pieniędzy w kasie państwa z tytułu podatków. Widać to najlepiej, porównując ich zyski brutto i netto. O ile w zeszłym roku różnica między nimi wynosiła 8,8 mld zł, to na koniec czerwca 2011 r. było to 10,5 mld zł.

Jednocześnie zwiększył się odsetek firm, które pierwsze półrocze zamknęły z dodatnim wynikiem finansowym. Przed rokiem stanowiły one 67,8 proc. wszystkich przedsiębiorstw, obecnie – już niemal 69 proc.

Teoretycznie dobra kondycja finansowa przedsiębiorstw powinna nas cieszyć. Ale ekonomiści wróżą, że może to ściągnąć na nas problemy.

– To, że zyski firm rosną w tak szybkim tempie, świadczy o tym, że zamrażają pieniądze, zamiast je inwestować. A brak inwestycji to wolniejszy rozwój gospodarczy, większe bezrobocie i mniejszy wzrost pensji – wylicza Piotr Kuczyński, główny ekonomista firmy Xelion.

Zaraz jednak dodaje szczerze, że nie dziwi się przedsiębiorcom. – Gdybym był na ich miejscu i z perspektywy biznesmena obserwował to, co obecnie dzieje się na świecie, też wstrzymywałbym się z wydawaniem pieniędzy – mówi analityk.

Zresztą ta wyraźna skłonność polskich firm do oszczędzania jest częścią ogólnoeuropejskiej tendencji. Kryzys, który rozpoczął się w 2007 r., zmusił także przedsiębiorstwa na Zachodzie do przyspieszenia procesu oddłużania, zmniejszania skali inwestycji i budowania finansowej poduszki bezpieczeństwa na wypadek nadejścia trudnych czasów.