Gdy bohater reamake’u filmu „Ocean’s Eleven” wychodzi z więzienia, odbiera z depozytu obrączkę, która przypomina o utraconej żonie. Dla wielu skazanych depozyt więzienny to często jedyne miejsce, gdzie mogą bezpiecznie przechować cenne przedmioty (w tym gotówkę). W Polsce zakład karny nie tylko strzeże powierzonych mu przedmiotów. Ma obowiązek zachowywać pełną jawność w gromadzeniu rzeczy.

Ostatnio minister sprawiedliwości doprecyzował reguły dotyczące prowadzenia depozytu przedmiotów wartościowych i środków pieniężnych osób pozbawionych wolności (rozporządzenie opublikowane w Dz.U. nr 165, poz. 991, które wejdzie w życie 26 sierpnia). Nowe przepisy kładą nacisk na zapewnienie czytelności zasad dotyczących depozytów. Z tego powodu depozytariusz (np. upoważniony pracownik zakładu karnego) w trakcie inwentaryzacji będzie sprawdzać, czy koperta depozytowa jest opatrzona imienną pieczątką depozytora i czytelnym podpisem osadzonego.

W związku z tym doprecyzowano również czynności komisji inwentaryzacyjnej w przypadku naruszenia koperty. Koperta w obecności skazanego będzie otwierana, aby sprawdzić zawartość i porównać z dokumentami. Następnie przedmiot zostanie ponownie zamknięty w kopercie depozytowej, na której umieszczone będą czytelne podpisy (i pieczątka) depozytariusza oraz skazanego.

Rzeczy (np. pieniądze) nie muszą cały czas znajdować się w depozycie, zwłaszcza że zakład karny poza gromadzeniem środków nie zapewnia ich oprocentowania. Skazany może je złożyć na wybranym przez siebie rachunku bankowym i jeżeli nie ściga go komornik, czekać na upragnione zwolnienie i możliwość korzystania z odsetek i kapitału.