■  W projekcie zmian w ustawy o rachunkowości, która jutro będzie rozpatrywana na komisji sejmowej, zaproponowana została zmiana dotycząca ograniczeń w wydawaniu certyfikatów uprawniających do usługowego prowadzenia ksiąg rachunkowych. Jeżeli wejdzie ona w życie w obecnym kształcie, to od 2010 roku certyfikat będzie można otrzymać tylko po zdaniu egzaminu. Czy popiera pani tę zmianę?

- Namawiam do przyjrzenia się proponowanym rozwiązaniom bardziej kompleksowo. Zmianie ulec ma również sam tryb funkcjonowania Komisji i przeprowadzania egzaminu. Przewidziano w tym zakresie wiele ułatwień: m.in. egzamin ma w większym stopniu sprawdzać praktyczne umiejętności zdających, publikowane będą przykładowe pytania egzaminacyjne, tematyka egzaminu będzie skoncentrowana ściśle na zagadnieniach przydatnych księgowemu. Jestem przekonana, że zaproponowana formuła zostanie zaakceptowana przez środowisko księgowych. I co ważniejsze - egzamin będzie stanowił jednakowy dla wszystkich sposób weryfikacji kwalifikacji księgowego. Proszę zauważyć, że w dotychczasowym trybie przyznawania certyfikatu księgowego bez egzaminu, praktyczne umiejętności wnioskodawców nie mogły być należycie sprawdzone: wiedza teoretyczna poświadczona jest odpowiednim dyplomem akademickim, natomiast ocena praktyki w księgowości dokonywana jest wyłącznie na podstawie przedłożonych dokumentów. Wydając certyfikat opieramy się na dokumentach, ale nie wiemy, czy osoba, która wykonywała odpowiednie czynności, należycie reprezentowała interesy klientów swojego biura rachunkowego.

Pomimo iż zmieniają się zasady przyznawania certyfikatu, przewidujemy na ich wprowadzenie wystarczająco długą vacatio legis, tak aby - inaczej niż to bywało w latach ubiegłych - osoby będące w trakcie spełniania aktualnie obowiązujących kryteriów miały możliwość dokończyć swoje przedsięwzięcia.

■  Od jakiegoś czasu podnoszony jest problem regulacji zawodu księgowego. Przykładowo Stowarzyszenie Księgowych w Polsce uważa, że konieczne jest wprowadzenie tytułu certyfikowanego księgowego, który upoważniałby do podpisywania sprawozdań finansowych. Czy według pani taka regulacja jest konieczna?

- Trzeba rozważyć przede wszystkim różne aspekty i konsekwencje wprowadzenia takiej regulacji - z jednej strony bowiem istnieje potrzeba ochrony bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, a więc zapewnienia, aby osoby zatrudnione w instytucjach finansowo-księgowych posiadały najwyższe kwalifikacje, z drugiej - utrudnienie dostępu do zawodu księgowego powoduje wzrost kosztów usług świadczonych przez księgowych. Wydaje się, że redukcja tych kosztów, szczególnie dla małych firm, powinna być priorytetem.

■  Wiele problemów dotyczy też systemu audytu wewnętrznego. Pojawiają się sygnały, że brakuje audytorów wewnętrznych w sektorze finansów publicznych.

- Obecnie gromadzimy dane z jednostek zobowiązanych do prowadzenia audytu wewnętrznego, w tym również jednostek podsektora samorządowego w zakresie obsady kadrowej w jednostkach sektora finansów publicznych. Musimy oszacować rzeczywistą skalę tego problemu.

■  Jak zamierza pani rozwiązać ten problem? Czy jest więc szansa na przywrócenie ministerialnego egzaminu na audytora wewnętrznego?

- Odpowiednie rozwiązania w zakresie certyfikacji audytorów wewnętrznych powinny być ujęte w kontekście szerszej analizy funkcjonowania systemu audytu wewnętrznego w sektorze publicznym, w tym identyfikacji i szczegółowej analizy problemów, które zakłócają prawidłowe funkcjonowanie i racjonalny rozwój tego systemu.

Średnia liczba audytów przeprowadzonych przez audytora wewnętrznego w podsektorze rządowym wynosi nieco ponad dwa rocznie. Jeden audyt trwa średnio ok. 90 dni. Z punktu widzenia celu prowadzenia audytu wewnętrznego, jakim jest dostarczanie kierownikowi jednostki racjonalnego zapewnienia o prawidłowości i skuteczności procesów zarządzania ryzykiem i kontroli, taka wydajność audytorów utrudnia osiągnięcie tego celu.

■  Co trzeba jeszcze zmienić w systemie audytu wewnętrznego?

- Dokładnej analizy wymaga również problem znacznej, niekorzystnej dysproporcji w liczbie zadań audytowych realizowanych w obszarach podstawowej działalności jednostek w stosunku do dużej liczby zadań realizowanych w obszarach działalności wspomagającej.

Należy także ponownie ocenić celowość prowadzenia audytu wewnętrznego w niektórych jednostkach podległych i nadzorowanych przez audytorów zatrudnionych w jednostkach nadzorujących lub nadrzędnych. Rozwiązanie to miało w założeniu stworzenie dużych kadrowo komórek audytu wewnętrznego działających dla większej liczby jednostek. Doprowadziło jednak do sytuacji, w której niewielkie komórki audytu, niejednokrotnie jednoosobowe, obciążone zostały prowadzeniem audytu w kilku, kilkudziesięciu jednostkach podległych i nadzorowanych. Chcemy w najbliższym czasie wypracować założenia systemowych zmian audytu wewnętrznego.

Rozmawiała Agnieszka Pokojska