Wojewódzkie sądy administracyjne w wielu sprawach prezentują różne stanowisk, a podatnicy, którzy skarżą podobne decyzje podatkowe, mogą uzyskać odmienne wyroki.
Publikacja: 2 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 2 sierpnia 2010, 10:27
Wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych w sprawach podatkowych są nieprzewidywalne. Czasem prowadzi to do absurdu, gdy jeden sąd wydaje dwa różne wyroki w podobnych sprawach temu samemu podatnikowi. Przykładem takich rozbieżności są wyroki dotyczące żołnierzy pełniących obowiązki za granicą. Sąd w jednym wyroku kazał żołnierzowi zapłacić podatek od wynagrodzenia, a inny skład orzekł, że za kolejny rok przysługuje mu zwolnienie od podatku. Nikt w takiej sytuacji nie potrafi wyjaśnić, co żołnierz ma zrobić w kolejnym roku: zapłacić podatek czy nie. Takich spraw jest więcej.
Po półtora roku od wydania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie spółki Magoora, który dotyczył odliczania VAT od zakupu firmowych samochodów i paliwa do nich, dalej nie wiadomo, jak interpretować wyrok. Wojewódzkie sądy mają różne zdania. Sprawę ma rozstrzygnąć w uchwale poszerzony skład Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sytuacja ta powoduje, że od dwóch lat firmy nie wiedzą, jakie ciążą na nich obowiązki podatkowe związane z zakupem samochodów.
Rozbieżności w orzecznictwie sądów dotyczą również np. obniżenia VAT w przypadku braku potwierdzenia odbioru faktury korygującej przez kontrahenta, zwolnień z podatku dla pracujących przy projektach unijnych, zwolnień z podatku od czynności cywilnoprawnych w przypadku podwyższenia kapitału zakładowego spółki, możliwości zaliczenia do kosztów wydatków na firmowe lunche dla kontrahentów. W niektórych z tych spraw (np. abonamenty medyczne) wątpliwości interpretacyjne rozstrzygał NSA. Na wyjaśnienie tych wątpliwości podatnicy czekają jednak latami.
Wątpliwości interpretacyjne wynikają m.in. ze złego prawodawstwa. Zdaniem Michała Goja, menedżera w Ernst & Young, sprzeczne orzecznictwo to niewątpliwie negatywne zjawisko, ale świadczy ono nie tyle źle o sądach, ile o przedmiocie ich orzekania, tj. prawie podatkowym. Jak dodaje Andrzej Zubik, radca prawny z PricewaterhouseCoopers, sędziowie podlegają konstytucji oraz ustawom, więc na jednolitość orzecznictwa największy wpływ mógłby mieć ustawodawca.
Eksperci zwracają uwagę, że polski system sądownictwa administracyjnego, mimo pewnych wad, ma też zalety.
– Zaletą takiego modelu jest możliwość wpłynięcia przez strony umiejętnie dobraną argumentacją na stanowisko sądu, a wadą nieprzewidywalność rozstrzygnięcia – stwierdza Andrzej Zubik.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Podatni -hhaha -a przyszły emeryt! z IP: 84.234.1.* (2010-08-02 11:55)
-to jest Państwo bezprawia -gdzie BUC Donald wychodzi i mówi -ja wam nie dame emerytury -nie interesuje mnie że już macie lata tu i tam przepracowane -Ja robię EURO!
2: tax haven z IP: 83.10.245.* (2010-08-02 14:16)
To jest skandal, żeby nie dało się od wielu lat uprościć i ujednoznacznić przepisów podatkowych. W tej chwili nawet urzędnicy skarbowi, doradcy podatkowi i sądy administracyjne mają problemy z interpretacją niektórych przepisów, a co dopiero zwykły podatnik, który powinien wiedzieć ile kiedy zapłaci podatku, bo nie ma czasu na ciągłe śledzenie zmieniających się interpretacji. To jest coś w rodzaju swoistego tortalitaryzmu, jeśli daje się obywatelom do przestrzegania przepisy, których nie sposób zrozumieć, no, ale może komuś zależy na tym, żeby ten bałagan trwał nadal... Zwykły podatnik ma z tymi przepisami ciężkie życie, a cwaniak ma dużo możliwości kiwania fiskusa. Kolejne rządy od lat obiecywały uproszczenie przepisów podatkowych, a później... gmatwały je jeszcze bardziej. Wszystko można skomplikować, np. zużycie papieru do ksero w firmie też można rozliczać inaczej bilansowo, inaczej podatkowo, inaczej w VAT, inaczej w CIT i oczywiście przepisy sformułować tak, żeby były niejasne i żeby mnożyły się różne interpretacje i wyroki WSA, tylko po co to wszystko?. Zapewne taki stan rzeczy ani nie służy celom fiskalnym, ani nie sprzyja rozwojowi gospodarczemu, bo przedsiębiorcy zamiast robić biznes muszą się głowić, czy np. ten czynsz inicjalny jest kosztem, czy nie, bo oczywiście są "różne interpretacje". Polskie prawo podatkowe nadaje się do niszczarki i należy napisać wszystko od nowa, ale kto to ma zrobić?... Wyraźnie brak jest do tego woli politycznej i to nie tylko tego rządu.

W III kwartale (od 1 lipca) tego roku będą obowiązywały wyższe limity zwrotu części VAT na materiały budowlane kupione w związku z budową lub remontem lokali mieszkalnych.