Przepisy wprowadzające możliwość stosowania faktur elektronicznych zostały w Polsce wprowadzone z opóźnieniem (dopiero w sierpniu 2005 roku). Przepisy te okazały się jednak niesłychanie restrykcyjne i Polska dołączyła do niechlubnej grupy państw UE, których przepisy w znaczącym stopniu utrudniały stosowanie w praktyce e-faktur. W efekcie, faktury elektroniczne, które miały przyczynić się do obniżenia kosztów prowadzenia działalności gospodarczej (koszt papieru, druku, wysyłki, magazynowania), nie mówiąc już o aspektach ekologicznych, w praktyce mają znaczenie marginalne. Trudno znaleźć uzasadnienie dla istnienia restrykcji, jeśli chodzi o faktury elektroniczne, biorąc pod uwagę, że w przypadku faktur papierowych brak jest jakichkolwiek obostrzeń (brak obowiązku podpisywania etc.). Dla potencjalnego oszusta samo wystawienie faktury nie stanowi więc żadnego problemu. Po co więc tworzyć takie obostrzenia stosowane wyłącznie w przypadku faktur elektronicznych?

Te nieracjonalne restrykcje skutkują groteskowymi reakcjami podatników. Dosyć powszechne jest na przykład wysyłanie faktur pocztą elektroniczną. Faktury takie są następnie drukowane przez odbiorcę, a nawet starannie składane, tak żeby wyglądały na dostarczone pocztą w kopercie. Głośny ostatnio wyrok NSA (sygn. akt I FSK 1444/09) wskazuje, że taka przesłana faktura, wydrukowana przez nabywcę, jest poprawna z punktu widzenia VAT. Wyrok ten jest próbą racjonalnego podejścia do nieracjonalnych przepisów. Zapadł on w konkretnej sprawie i pytanie, czy inne składy orzekające podzielą to bardzo odważne, ale jednak nieco kontrowersyjne stanowisko.

Miejmy nadzieję, że dyskusja na temat e-faktur, która ostatnio rozgorzała, wpłynie na Ministerstwo Finansów i zmobilizuje je do wprowadzenia liberalnych i realistycznych przepisów. Możliwość szerokiego stosowania faktur elektronicznych (i przechowywania faktur w tej formie) dałoby polskim przedsiębiorcom istotne oszczędności.

not. em