Skonsolidowane programy dla wszystkich jednostek organizacyjnych miasta są coraz popularniejsze. Takie programy już wdrożyły albo są na etapie ich opracowywania np. Bydgoszcz, Gdańsk, Kalisz, Płock czy Wrocław. Brokerzy, szukając na trudnym rynku źródeł przychodów, coraz częściej pukają też do drzwi przedstawicieli jednostek samorządowych, oferując opracowanie takiego programu. Podstawowym argumentem jest oczywiście możliwość oszczędności. Dobrze to widać na przykładzie rozstrzygniętego ostatnio przetargu na ubezpieczenie Kalisza. Miasto zapłaciło za czteroletnie ubezpieczenie nawet nieco mniej niż wcześniej za ochronę na trzy lata i to przy szerszym zakresie. Po części to efekt tego, że ogłaszając przetarg pod koniec ubiegłego roku, Kalisz załapał się praktycznie na ostatni moment tzw. miękkiego rynku ubezpieczeniowego, czyli takiego, w którym składki spadają. Ci, którym przyjdzie rozmawiać o ubezpieczeniu w tym roku, będą mieli już trudniejsze zadanie. Eksperci przewidują, że w związku z kryzysem stawki za ubezpieczenie mienia przestaną spadać w tym roku, a w kolejnych mogą rosnąć. Może to oznaczać, że wdrożenie takiego skonsolidowanego programu będzie jeszcze bardziej opłacalne, w czasie gdy ochrona będzie droga.

Audyt wykrywa luki

Ale oprócz ceny nie bez znaczenia jest też samo uszczelnienie zakresu ochrony ubezpieczeniowej. W Gdańsku właśnie skończył się etap analizy istniejących umów ubezpieczenia, który poprzedza opracowanie właściwego programu. Ciekawe wnioski płyną na przykład z analizy umów zawieranych przez samorządowe szkoły czy przedszkola.

- Statystycznie połowa budynków szkół nie jest objęta ochroną ubezpieczeniową lub zadeklarowana wartość majątku uniemożliwia uzyskanie pełnego odszkodowania. Ponad 30 proc. placówek edukacyjnych nie posiada ubezpieczenia od żywiołów czy sprzętu elektronicznego - mówi Adam Lewandowski, członek zarządu STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.

Dodaje, że sumy ubezpieczenia były to często kwoty fikcyjne i nieweryfikowalne. Zdarzały się na przykład umowy określające sumę ubezpieczenia budynków na 50 tys. zł.

- Odnosząc to dodatkowo do wymogu prowadzenia ewidencji majątkowej według wartości księgowych netto, a pamiętajmy, że większość szkół zdążyła się w znacznym stopniu zamortyzować, otrzymujemy wartości całkowicie nieodpowiadające potrzebom - mówi Adam Lewandowski.

Okazało się też, że składka za jedną, nowo powstałą szkołę, ubezpieczoną do prawidłowych, realnych limitów stanowić miała prawie 25 proc. całkowitej składki wynegocjowanej dla blisko 200 placówek.

Permanentne jest też kolosalne niedoubezpieczanie dla szkód częściowych, co powoduje, że przy dużych szkodach odszkodowanie wystarczy co najwyżej na zakup kilku ławek, a nie odbudowę budynków. Trzeba bowiem pamiętać, że podstawową zasadą ubezpieczeń jest określenie sumy ubezpieczenia na poziomie równym rzeczywistej wartości mienia zgodnie z wymogami ogólnych warunków ubezpieczenia. Jeśli zaniżymy ją np. o 50 proc., to w takiej samej proporcji zostanie obniżone odszkodowanie przy szkodach częściowych. Tak wyliczona kwota jest też maksymalną wartością odszkodowania przy szkodach całkowitych.