Polisy chroniące odpowiedzialność urzędników państwowych, tzw. Public Official Indemnity, są dostępne w wielu krajach.

– Przykładem mogą być Ameryka Łacińska, Włochy, Wielka Brytania czy USA – mówi Andy Bragoli, dyrektor departamentu ubezpieczeń OC w Howden Insurance Brokers.

Z doświadczeń jego firmy wynika, że w poszczególnych krajach zakres i reżim odpowiedzialności urzędników jest różny. Najczęściej stają się jednak adresatami roszczeń składanych bezpośrednio przez petentów, którzy wskutek ich błędnych decyzji ponieśli straty (np. domiar za niezapłacony czy zaniżony rzekomo podatek). Ale sporo jest też roszczeń ze strony organów państwowych, które wykrywają jakieś straty wynikające np. ze złego przeprowadzenia przetargu publicznego. Kierownicy urzędów mogą też odpowiadać za zły nadzór nad działaniami pracowników, naruszenia prawa pracy, procedur bhp czy ochrony zdrowia. To ich obciąża też ewentualna korupcja wykryta w podległej im jednostce, jeśli nie wdrożyli procedur jej zapobiegającym.

– Polisy dla urzędników pokrywają nie tylko straty finansowe, ale też koszty obrony prawnej przed zarzutami – stwierdza Andy Bragoli.

Różne są też modele obejmowania ochroną urzędników.

– W USA oraz Wielkiej Brytanii działają programy odpowiedzialności cywilnej zawodowej, które obejmują nie tylko odpowiedzialność poszczególnych urzędników, ale też samych organów publicznych – wskazuje Andy Bragoli.

Dodaje, że takie programy mają tę wadę, że nie obejmują roszczeń kierowanych do konkretnych urzędników wynikających z postępowania przed sądami.

– Są też grupowe programy, w których ubezpieczającym jest organ publiczny, ale ubezpieczonymi są wymienieni z nazwiska urzędnicy – stwierdza nasz rozmówca.

Do rzadkości należą indywidualne polisy kupowane przez urzędników, bo są najdroższe.

– Za granicą ubezpieczenie odpowiedzialności urzędnika zawierane w formie indywidualnej to koszt od około 750 euro do nawet 3 tys. euro rocznie. Jeśli zorganizowany jest program grupowy, cena spada radykalnie nawet do 150 euro za urzędnika – stwierdza Krzysztof Wasilewski, doradca zarządu w Domu Brokerskim Progres.

Jego zdaniem, łatwo można sobie wyobrazić zorganizowanie ubezpieczeń grupowych, do których przystępowaliby urzędnicy z danych sektorów, np. skarbowego.