MARCIN BARAN

dyrektor w dziale doradztwa podatkowego Ernst & Young

Rozstrzygnięcie WSA odzwierciedla pogląd prawny wyrażony wcześniej przez Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 13 maja 2008 r. (sygn. akt I FSK 600/07). Warto cofnąć się do uzasadnienia tego wyroku, by zwrócić uwagę na ważne zagadnienie o wymiarze ogólnym.

Nie ulega wątpliwości, że mamy tu do czynienia z sytuacją, gdy polski ustawodawca nie implementował prawidłowo postanowień dyrektywy. Zgodnie z dyrektywą, wydawanie nagród rzeczowych w zamian za zgromadzone punkty powinno podlegać opodatkowaniu, niezależnie od tego, czy jest dokonywane przez podatnika w związku, czy bez związku z prowadzonym przedsiębiorstwem. Wydanie poprzedza ostateczną konsumpcję tych towarów, która nie powinna być, co do zasady, wolna od podatku. Jak widać, nasze krajowe rozwiązanie jest dużo bardziej liberalne niż wspólnotowe, a przez to - nieprawidłowe (czego sąd miał zresztą pełną świadomość).

Czy zatem rozstrzygnięcie sądu jest sprzeczne z logiką wspólnotowego VAT? Zapewne tak, ale to nie wina sądu, ale krajowego prawodawcy.

Sąd powinien oczywiście podjąć próbę wykładni przepisów krajowych w zgodzie z regulacją wspólnotową. Granicą wykładni prowspólnotowej będzie jednak zawsze dopuszczalny sens słów użytych w przepisach krajowych. Sądy nie mogą wyręczać ustawodawcy poprzez tzw. prawotwórczą wykładnię prawa. W pierwszej kolejności będą więc one stosować do przepisu krajowego reguły wykładni językowej. Dopiero, gdy rezultat tej wykładni będzie budzić wątpliwości, zbadają możliwość zastosowania wykładni prowspólnotowej.

Należy tu też zauważyć, że wykładnia prowspólnotowa nie może być narzędziem rozstrzygania istotnych wątpliwości interpretacyjnych na niekorzyść podatników. Wiedzę o prawach i obowiązkach czerpią oni z przepisów krajowych. Muszą mieć zaufanie do ich treści. Trudno wymagać, aby - przed zastosowaniem się do przepisów - poddawali je krytycznej analizie pod kątem tego, czy mniej lub bardziej udanie implementowano za ich pomocą normy dyrektyw.