MARCIN CHOMIUK

dyrektor w PricewaterhouseCoopers

Podatek naliczony przy zakupach związanych z czynnościami opodatkowanymi i zwolnionymi z VAT jest odliczany na podstawie proporcji. Podatnik może pomniejszyć kwotę podatku należnego o taką część kwoty podatku naliczonego, którą można proporcjonalnie przypisać czynnościom, w stosunku do których przysługuje mu odliczenie.

Zdaniem WSA art. 90 ust. 10 pkt 2 ustawy o VAT, który stanowi, że jeśli proporcja nie przekroczy 2 proc., to podatnik nie ma prawa do odliczenia jakiegokolwiek podatku VAT związanego z obydwoma rodzajami działalności, jest niezgodny z prawem Unii Europejskiej. Przepis narusza bowiem zasadę neutralności VAT dla podmiotów gospodarczych, wprowadzając ograniczenie w prawie do odliczenia VAT naliczonego, które nie jest przewidziane w przepisach Dyrektywy 112. Sąd uznał, że w procesie wykładni przepisów o VAT należy pominąć art. 90 ust. 10 pkt 2. Wyrok ten jest precedensowy, bo po raz pierwszy polski sąd stwierdził niezgodność tego przepisu z prawem europejskim, na co od 1 maja 2004 r. wskazywało wielu doradców podatkowych. Jest też bardzo istotny dla podmiotów prowadzących głównie działalność zwolnioną z VAT, np. szpitali, ubezpieczycieli, banków, gwarantując im faktycznie prawo do odliczenia co najmniej 1 proc. podatku naliczonego.

Pojawia się jednak głębsza refleksja: w jakim celu została złożona skarga kasacyjna. Kwestia będąca przedmiotem rozstrzygnięcia WSA jest oczywista. Przepisy unijne w omawianym zakresie są jasne i nadają się do bezpośredniego stosowania. Nie pozostawiają złudzeń co do niezgodności ustawy o VAT z dyrektywą. Skarga może wynikać z błędnej wykładni przepisów dokonanej przez Izbę. W grę może także wchodzić działanie celowe, obliczone na opóźnienie uprawomocnienia się wyroku. Odnoszę wrażenie, że celem takich działań jest doprowadzenie do przedawnienia jak największej liczby roszczeń podatników przez wydłużanie procedury oraz zniechęcenie podatników do prób odliczenia VAT naliczonego. Szkoda tylko, że za z góry przegrane sprawy płaci właśnie budżet Skarbu Państwa, czyli my wszyscy. A poza tym trudno uznać, że takie działanie buduje zaufanie obywateli do organów podatkowych. Obawiam się jednak, że kryzys i sytuacja budżetowa nasilą takie działania.