"Będziemy dyskutowali o ulgach podatkowych w PIT i CIT dla inwestujących firm. Będzie to tzw. jednorazowa ulga amortyzacyjna. Kolejne kwestie to dokapitalizowanie banku Gospodarstwa Krajowego, stworzenie możliwości udzielania przez skarb państwa pożyczek bankom komercyjnym" - powiedział Chlebowski.

Zaznaczył też, że "zostały dokonane cięcia w budżecie na prawie 20 mld zł i one na razie wykluczają potrzebę jakichkolwiek innych ruchów, w tym podniesienia składki emerytalnej czy podwyższenia PIT, co proponuje SLD".

"W trakcie roku nie można podwyższać podatków, ale być może będzie potrzeba nowelizacji budżetu w drugiej połowie roku, wtedy będziemy się zastanawiać" - powiedział Chlebowski, zastrzegając, że będzie to w zależności od tego, "czy dochody budżetu będą wtedy na zakładanym czy na niższym poziomie".

Według Wojciecha Olejniczaka (SLD), już teraz trzeba podwyższyć do 40 proc. najwyższą stawkę PIT oraz składkę emerytalno-rentową bo nie można dopuścić do tego, aby na kryzysie najwięcej ucierpieli najuboźsi".

"Istotniejsze jest wsparcie firm niż pomaganie bezrobotnym"

Olejniczak negatywnie odniósł się do wypowiedzi wicepremiera Waldemara Pawlaka, który mówił kilka dni temu dziennikarzom, że "dla Polski istotniejsze jest wsparcie firm niż pomaganie bezrobotnym". "Zaraz bezrobocie wyniesie 15 proc. i wtedy bardzo trudno będzie z tego wyjść" - przestrzegał Olejniczak.

Natomiast Przemysław Gosiewski z PiS powiedział, że "jest zaniepokojony dążeniem PO do szybkiego wejścia do strefy euro". "Stoimy na stanowisku, że w tej sprawie powinno odbyć się referendum ale przede wszystkim rząd powinien zaproponować, jaka ma być relacja euro do złotówki, bo pojawiają się opinie eksperckie, że może to być 5,5 zł za 1 euro" - mówił Gosiewski.

Według polityków koalicji "takie mówienie to sianie paniki". Zdaniem Chlebowskiego "nabardziej potrzebna dla uspokojenia relacji złotego do euro byłaby zgodna deklaracja, że w 2012 r. wejdziemy do strefy euro, tak jak stało się to już na Słowacji".

Również Stanisław Zelichowski z PSL uważa, że "gdybyśmy dziś byli w strefie euro, to nasza sytuacja byłaby zupełnie inna".