Do tej pory KE przekazała nam trzy decyzje: opinię wstępną, decyzję nakazującą zawieszenie stosowania podatku oraz ostateczną, uznającą, że podatek jest niezgodny z przepisami unijnymi. Ta ostatnia została wydana 30 czerwca br. Wynika z niej, że danina z progresywnymi stawkami jest niedozwoloną pomocą państwa, a wprowadzając ją, Polska naruszyła art. 108 ust. 3 Traktatu o funkcjonowaniu UE.

Dotychczas Polska złożyła już skargi do TSUE na opinię wstępną KE oraz jej decyzję o zawieszeniu podatku. Teraz – jak poinformował PAP wiceminister finansów Wiesław Janczyk – nosimy się z zamiarem zaskarżenia decyzji ostatecznej. Ministerstwo Finansów nie zgadza się bowiem z zakwalifikowaniem podatku jako pomocy publicznej dla mniejszych przedsiębiorców, których danina miałaby nie objąć.

Zdaniem Przemysława Antasa, radcy prawnego w kancelarii Antas Legal, lepszym rozwiązaniem byłoby opracowanie nowego projektu, który spełniałby wymogi KE i prawa unijnego. Ekspert zwraca uwagę, że Węgry, które również chciały opodatkować handel stawką progresywną, wycofały się z tego pomysłu po tym, jak KE wszczęła dochodzenie w ich sprawie. – Taki projekt mógłby być planem B na wypadek przegrania sprawy przed TSUE – uważa Antas.

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej miała obowiązywać od 1 września 2016 r. Zakładała wprowadzenie podatku w wysokości 0,8 proc. od przychodu w przedziale od 17 do 170 mln zł oraz 1,4 proc. od przychodów powyżej 170 mln zł miesięcznie. Pobór daniny został jednak zawieszony.