Wrócił pomysł rządu redukcji zatrudnienia w administracji o 10 proc. Czy pracownicy skarbowi boją się zwolnień?

Nie boją się pewnie tylko kierownicy, ich zastępcy oraz osoby niemające wiedzy na temat projektowanych redukcji i ich zasad. Ustawa, nawet w instytucjach, które obejmuje, przewiduje wiele wyjątków. Począwszy od kierowników jednostek, na zastępcach kierowników kończąc. Te osoby nie powinny się bać redukcji, ale powinny mieć świadomość, że w tym kształcie ustawa spowoduje konieczność wykonywania większej liczby obowiązków, ale za mniejsze wynagrodzenie. Większy zakres obowiązków to skutek zmniejszenia zatrudnienia przy tych samych zadaniach nałożonych na urzędy. Mniejsze zatrudnienie to obciążenie ogólnego funduszu wynagrodzeń urzędów wypłatami odpraw dla zwalnianych pracowników, bo nie zauważyłem, by mówiono, że środki na ten cel zostaną przekazane z zewnątrz. Trzeba zauważyć, że w administracji skarbowej nie było w ostatnich kliku latach dodatkowych przyjęć, a często zadania są wykonywane terminowo tylko dlatego, że pomagają stażyści.

Czyli w mało komfortowej sytuacji są szeregowi pracownicy?

Tak, bo brak ustawowych kryteriów prowadzenia redukcji zatrudnienia może prowadzić do zwalniania pracowników bez merytorycznie uzasadnionych przyczyn. Ustawodawca dał brzytwę, żeby tylko nie okazało się, że wezmą ją do ręki osoby za nic mające sprawność działania urzędu, a ceniące sobie otoczenie pochlebców, bliższej lub dalszej rodziny i to bez względu na ich kompetencje.

Jak oceniane są plany rządu?

Sama ustawa jest powszechnie krytykowana, ale autorzy nie uwzględnili żadnej z ponad 500 zgłoszonych krytycznych uwag. To niepoważne, bo racjonalizacja powinna być poprzedzona rzetelnymi analizami, a najpierw dotyczyć powinna instytucji centralnych, gdzie od dawna powinny być poczynione w tym zakresie porządki. Stosownym, ale niejedynym przykładem jest samo Ministerstwo Finansów, gdzie 25 proc. zatrudnionych to kadra kierownicza.

Ustawa nie przewiduje żadnych zabezpieczeń dla tych małżonków, którzy oboje zatrudnieni są w zakładach pracy mających podlegać „racjonalizacji”. Może więc się zdarzyć tak, że redukcja obejmie obojga z nich. Tak być nie powinno, bo jest to sprzeczne z zasadami konstytucyjnymi ochrony rodziny.

Największe jednak obawy powinni odczuwać związkowcy i społeczni inspektorzy pracy. Z racji wykonywanych funkcji są często w konflikcie z pracodawcami. Pozbawienie ich ochrony szczególnej oraz praktyczna dowolność kryteriów zwolnień – to zaproszenie do rozwiązywania umów o pracę z nimi. Nie mam jednak wątpliwości, że oznaczać to będzie w tych przypadkach liczne procesy sądowe i skargi do instytucji międzynarodowych.