Dobra wiadomość, którą przekazaliśmy w minionym tygodniu, jest taka, że opłaty za sądowe skargi na interpretacje wzrosną później niż planowano, zła – że jednak wzrosną, i to bardzo.

Nie ma też pewnie jednej odpowiedzi na pytanie, dlaczego opłata za skargę na interpretację do sądu I instancji wynosiła 200 zł, a do sądu II instancji 100 zł, zaś teraz ma wynosić po 750 zł każda. Zapewne za taką zmianą stoją racjonalne argumenty, nie tylko chęć ograniczenia liczby skarg.

Sprawy podatkowe, inaczej niż bardzo wiele spraw cywilnych trwających u nas – nie wiedzieć czemu – latami (choć można by je rozpatrzeć w kwadrans), nie należą do prostych. Wymagają namysłu, analizy, czasu, a przez to są kosztowniejsze. O interpretacje zabiegają zazwyczaj firmy (niekoniecznie te jednoosobowe), a im łatwiej pokryć wyższe koszty niż zwykłemu podatnikowi. Z grubsza rzecz biorąc, można więc uznać, że podwyżka – choć w ujęciu procentowym radykalna – nie czyni nikomu większej krzywdy. Niedorzeczne byłoby jednak twierdzenie, że jest dla wszystkich jednakowo dolegliwa. Inne ma znaczenie dla wielkiego koncernu, gdy na szali są dziesiątki milionów złotych podatku, a inne dla osoby fizycznej, w tym na przykład nieprowadzącej działalności gospodarczej, która ma wątpliwości związane z rozliczeniami dodatkowego zarobku czy szczęśliwie otrzymanego spadku. Być może więc wielkość opłaty powinna zależeć od wielkości dochodu wnioskodawcy wykazanego w ostatniej rocznej deklaracji, być może należałoby poszukać innych kryteriów. Oczywiście zróżnicowanie opłat oznaczałoby skomplikowanie systemu, ale raczej niewielkie lub w praktyce żadne – poza np. obowiązkiem dołączania do wniosku kopii wspomnianej deklaracji. Pewne jest już jednak, że nawet próba analizy, jakie rozwiązania byłyby optymalne, nie zostanie podjęta. Po prostu za jakiś czas, zapewne za kwartał, wyższe opłaty wejdą w życie, co utnie wszelkie dyskusje. Zmiana będzie prosta, szybka i skuteczna. Niekoniecznie dobra.

Pisałem niedawno, że system interpretacji podatkowych jest czymś, co się nam udało, co funkcjonuje bardzo dobrze i jest potrzebne. Na dodatek to coś, z czego korzystanie było tanie. Szkoda, że tak łatwo przychodzi nam manipulowanie przy dobrych rozwiązaniach. Ważny w tym kontekście jest też argument, który w dyskusji na temat wysokości opłat już padał. Pytanie, co w zamian za dużo wyższe opłaty. I na nie, niestety, także nie ma odpowiedzi.