Fundacja rodzinna cieszy się dużym zainteresowaniem. To jeden z hitów 2023 r. Z pewnością będzie to także hit lat kolejnych – wszak do tej pory zostało zarejestrowanych niemal 1000 fundacji.

Ustawa o fundacji rodzinnej została uchwalona ponad rok temu. Jest to wystarczający czas, aby zdobyć się na pewne refleksje, a więc… w telegraficznym skrócie:

Po co nam to było?

Przede wszystkim – i co najważniejsze – należy się cieszyć, że ustawa o fundacji rodzinnej w ogóle jest. Przez wiele lat nie było do końca przesądzone, jakie będą losy projektu, który został przygotowany jeszcze w 2018 r. Konieczność zaproponowania przedsiębiorcom dobrego narzędzia sukcesyjnego była jednak na tyle istotna, że po ponad pięciu latach prac efekt wreszcie nadszedł.

Fundacje rodzinne mają służyć gromadzeniu rodzinnych aktywów i ich ochronie przez pokolenia. Mają też instytucjonalnie strukturyzować sukcesję – czy to w biznesie operacyjnym (spółki, nieruchomości), czy to w odniesieniu do aktywów płynnych. Aż tyle i tylko tyle. I właśnie dlatego trzeba to powtarzać jak mantrę: nie powinny one być wykorzystywane do agresywnego planowania podatkowego (o czym dalej).

Czy coś można zmienić?

Ustawa o fundacji rodzinnej zagwarantowała nowej instytucji naprawdę dobre środowisko w zakresie ochrony mienia, możliwości prowadzenia działalności gospodarczej oraz opodatkowania samej fundacji i jej beneficjentów. Czy są jakieś mankamenty, które można zaobserwować po niemal roku jej funkcjonowania?

Przede wszystkim należy zaakcentować kwestie praktyczne. A najważniejszą z nich jest zbyt długie oczekiwanie na rejestrację fundacji przez Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim. Obecnie to około czterech miesięcy. Z technicznymi czy personalnymi przyczynami tego stanu rzeczy musi poradzić sobie sam sąd – w żadnym wypadku negatywnych konsekwencji nie powinni doświadczać fundatorzy czy beneficjenci. Krótko mówiąc, czas oczekiwania powinien być znacznie skrócony.

Ponadto, brak jest wciąż rejestru online fundacji rodzinnych – ograniczenia techniczne były zrozumiałe w chwili uchwalania ustawy (styczeń 2023 r.), ale czas, który już upłynął, powinien być wystarczający, aby sprostać takim wyzwaniom. Jest to bardzo dolegliwe i bez wątpienia wydłuża sam proces rejestracji.

Brak jest też powiązania rejestru fundacji rodzinnych z Krajowym Rejestrem Karnym dla celów badania karalności członków organów fundacji rodzinnych (takie badanie to wymóg ustawowy). Niepotrzebnie wydłuża to i komplikuje proces składania wniosków o rejestrację.

A kwestie merytoryczne? Polska fundacja rodzinna jest podatnikiem specyficznym – korzysta ze zwolnienia podmiotowo-przedmiotowego w podatku CIT, a zarazem pełni funkcję podatnika i płatnika w zakresie świadczeń wypłacanych beneficjentom. To ją odróżnia od fundacji działających w innych europejskich krajach – tam bowiem podatnikami są beneficjenci świadczeń (w Polsce dotyczy to wyłącznie członków dalszej rodziny i osób spoza rodziny). Mechanizm ten – w razie zmiany rezydencji podatkowej przez beneficjenta fundacji – skutkuje bardzo rygorystycznym opodatkowaniem wypłacanych świadczeń. Po raz pierwszy 15-proc. podatkiem u źródła w Polsce, a po raz drugi – podatkiem dochodowym w nowym kraju rezydencji beneficjenta.

ikona lupy />
Paweł Tomczykowski- partner zarządzający w kancelarii Tomczykowski Tomczykowska / Materiały prasowe

Ustawa o fundacji rodzinnej zagwarantowała nowej instytucji naprawdę dobre środowisko w zakresie ochrony mienia, możliwości prowadzenia działalności gospodarczej oraz opodatkowania samej fundacji i jej beneficjentów

Bardzo często ta dolegliwość będzie dotyczyć sytuacji, gdy dzieci fundatorów podejmą decyzję – chociażby po ukończeniu studiów za granicą – że przynajmniej przez jakiś czas będą mieszkać za granicą, tam będą pracować, a może założą rodzinę. Czy taka sytuacja naprawdę powinna być penalizowana przez podwójne opodatkowanie świadczeń? Poza tym tak skonstruowana fundacja w naszym kraju jest absolutnie nieatrakcyjna dla potencjalnych fundatorów z innych państw. A może warto by ich zainteresować polską instytucją, tak jak robią kraje od lat popularyzujące ideę fundacji rodzinnych wśród nierezydentów – chociażby Liechtenstein, Holandia czy Malta?

Druga sprawa to kwestia opodatkowania beneficjentów, którzy są zstępnymi fundatorów będących rodzeństwem. O polskich firmach rodzinnych zwykle myślimy przez pryzmat założycieli jako małżonków. Ale w wielu przypadkach założycielami poważnego biznesu było rodzeństwo. Bez wdawanie się w techniczne szczegóły – obecna treść ustawy o fundacji rodzinnej jest niesprawiedliwa w zakresie opodatkowania świadczeń wypłacanych na rzecz beneficjentów, którzy są zstępnymi rodzeństwa będącego fundatorami. Skutkuje to albo niechęcią do instytucji fundacji rodzinnej jako takiej, albo koniecznością ominięcia obecnego reżimu podatkowego przez tworzenie wielu fundacji rodzinnych w konstelacjach, których mieniem będzie jedno wspólne rodzinne aktywo – np. udziały w tej samej spółce. Należy podkreślić, że w uzasadnieniach do każdego z trzech historycznych projektów ustawy o fundacji rodzinnej model opodatkowania beneficjentów fundacji rodzinnej zawsze jednoznacznie opierał się na jednej fundamentalnej zasadzie: opodatkowanie beneficjentów należących do rodziny fundatora nie powinno być bardziej dolegliwe niż w przypadku zasad przyjętych w podatku od spadków i darowizn. A to dlatego, że zawsze przyjmowano, iż z perspektywy obciążeń podatkowych beneficjentów fundacja rodzinna powinna być transparentna – tak jakby jej nie było.

Obecnie jednak mamy do czynienia z taką sytuacją, że niezależnie od tego, jak będą się układały między rodzeństwem proporcje wniesionego do fundacji mienia, i tak zstępni rodzeństwa będą opodatkowani bardziej dolegliwie niż w przypadku podatku od spadków i darowizn. Po pierwsze, względem swoich rodziców dla potrzeb podatku od spadków i darowizn będą oni zawsze w tzw. grupie zerowej i dlatego skorzystają ze zwolnienia. Po drugie, względem swoich wujków i cioć dla potrzeb podatku od spadków i darowizn będą zaliczani do tzw. II grupy, w przypadku której stawki podatku to 7 proc., 9 proc. i maksymalna stawka – 12 proc.

Taka regulacja powoduje w mojej ocenie, że podatnicy – chcąc osiągnąć pełne zwolnienie – są systemowo motywowani do założenia odrębnej fundacji, w której fundatorem i beneficjentami będą wyłącznie osoby w relacji wstępny–zstępny. Z kolei takie rozwiązanie ma swoje konsekwencje biznesowe, organizacyjne, prawne i podatkowe. Oznacza m.in. na przyszłość konieczność podejmowania wspólnych decyzji przez kilka fundacji, jeśli majątek operacyjny był wcześniej własnością fundatorów tych różnych fundacji.

Kolejny postulat do rozważenia to sprawa opodatkowania fundacji rodzinnej tzw. podatkiem od przychodów z budynków. Jest to aksjologicznie niesprawiedliwe i systemowo niewłaściwe. Przepisy o tym podatku, jako minimalnym podatku dochodowym dla podatników posiadających nieruchomości komercyjne, pojawiły się w ustawach o podatkach dochodowych pod koniec 2017 r. Od samego początku były skonstruowane jako dodatkowe zobowiązanie podatkowe, ale – co najważniejsze – odliczane od podatku dochodowego obliczanego na zasadach ogólnych. A fundacja rodzinna jest z CIT co do zasady… zwolniona, więc i odliczać jej jest trudno. Nałożenie na fundacje rodzinne ww. podatku nie dość, że oznacza niesprawiedliwe traktowanie fundacji, to dodatkowo wypacza samą ideę tego podatku – z założenia miał on bowiem być podatkiem sankcyjnym, nakładanym na podatników zbyt agresywnie wykorzystujących prawo podatkowe.

Co budzi obawy?

Mam jedną, ale fundamentalną obawę i zarazem troskę. Wielu przedsiębiorców i inwestorów zakłada fundacje rodzinne, wielu prawników oferuje doradztwo przy ich zakładaniu. Niestety w pewnych sytuacjach głównym motywatorem są korzyści podatkowe. By nie wchodzić w szczegóły: z oczywistych względów to może się zemścić w przyszłości. Niewłaściwe rozumienie aspektu sukcesyjnego fundacji rodzinnej, jej idei i celu samej ustawy, a w zamian wykorzystywanie jej do celów transakcyjnych może mieć negatywne konsekwencje. W skali mikro – stworzyć ryzyko zastosowania klauzuli ogólnej obejścia prawa podatkowego. W skali makro – zmusić ustawodawcę do refleksji nad zasadami opodatkowania zarówno fundacji, jak i jej beneficjentów.

Inna sprawa to potencjalne wykorzystywanie fundacji rodzinnych przez polityków. Dlatego bezwzględnie należałoby dostosować wzory oświadczeń majątkowych do stanu prawnego po wejściu w życie ustawy o fundacji rodzinnej. To naprawdę nie jest skomplikowane…

Mimo tych kwestii optymistycznie patrzę na przyszłość fundacji rodzinnych w Polsce i cieszę się z ich sukcesu. To nowa jakość sukcesji. I niech tak zostanie.

Partner

ikona lupy />
Materiały prasowe







Czytaj więcej w dodatku XVIII Ranking Firm i Doradców Podatkowych