Kradzież pojazdu, jego utylizacja bądź zaprzestanie jego użytkowania nie zwalniają właściciela od zapłaty podatku od środków transportowych. Obowiązek ten ciąży dopóty, dopóki nie zostanie wydana decyzja o wyrejestrowaniu pojazdu – orzekł po raz kolejny Naczelny Sąd Administracyjny.

Chodziło o właściciela dwóch autobusów. Jeden, kupiony w 1994 r., został zarejestrowany na nazwisko mężczyzny i nadal figuruje jako jego własność. Drugi, kupiony w 2001 r., nie został przerejestrowany.

Swego czasu mężczyzna złożył wniosek o wykreślenie obu autobusów z rejestru pojazdów, ale postępowanie w tej sprawie zakończyło się w 2012 r. odmownie, bo mężczyzna nie udowodnił, że sprzedał pojazdy. Potem sąd rejonowy potwierdził w prawomocnym orzeczeniu, że w latach 2010–2011 mężczyzna był właścicielem autobusów.

Fiskus uznał, że tak jest nadal i w 2018 r. nakazał mężczyźnie zapłacić podatek od środków transportu za lata 2014–2018. Podatnik to kwestionował, ale nie potrafił udowodnić, że nie jest właścicielem autobusów. Początkowo twierdził, że zostały one zdewastowane przez nieznanych sprawców, potem – że zostały skradzione. Innym razem utrzymywał, że je zbył. Nie poparł tego jednak żadnymi dowodami.

Samorządowe kolegium odwoławcze utrzymało w mocy decyzję prezydenta miasta. Stwierdziło, że nie ma wiarygodnych dowodów na to, iż mężczyzna przestał być właścicielem pojazdów.

Tego samego zdania były sądy. WSA w Krakowie (sygn. I SA/Kr 240/19) podkreślił, że obowiązek podatkowy jest związany z własnością pojazdu, a nie z realizacją obowiązku rejestracyjnego.

Wyrok ten utrzymał w mocy NSA. – W toku postępowania skarżący nie wykazał, żeby nie był właścicielem pojazdów – uzasadnił sędzia Dominik Gajewski.

NSA orzekł więc, że nawet jeżeli właściciel faktycznie nie posiada pojazdu, z niego nie korzysta, to i tak o wygaśnięciu obowiązku zapłaty podatku od środków transportowych decyduje wyrejestrowanie auta, co w tej sprawie nie nastąpiło.©℗

orzecznictwo