Od stycznia w transakcjach z Wielką Brytania obowiązują takie same zasady jak w przypadku handlu z innymi krajami trzecimi, np. Ukrainą, tylko z tą różnicą, że stawki celne są zerowe. Wyjątkiem jest Irlandia Północna, która dla potrzeb obrotu towarowego jest traktowana, jak gdyby nadal była w UE. Handel z kontrahentami z tego terytorium jest więc uznawany za wewnątrzwspólnotową dostawę lub wewnątrzwspólnotowe nabycie. Oznacza to, że w tym przypadku nadal nie ma kontroli granicznych i nie trzeba składać zgłoszeń celnych.
Inaczej jest w przypadku pozostałej części Zjednoczonego Królestwa (United Kingdom; dalej: UK), chociaż dzięki umowie o handlu i współpracy między Unią Europejską i Europejską Wspólnotą Energii Atomowej, z jednej strony, a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, z drugiej strony (Dz.Urz. UE z 2020 r. L 444, s. 14; dalej: umowa o handlu i współpracy) zostały określone zerowe stawki celne. – Umowa wprowadza też brak kontyngentów taryfowych, co oznacza, że nie ma potrzeby dodatkowego wnioskowania o specjalne, preferencyjne traktowanie towarów, które są importowane do UK i UE – podkreśla Grzegorz Kozłowski, dyrektor departamentu ceł w Ministerstwie Finansów. Kontyngenty taryfowe pozwalają bowiem na przywóz określonej ilości produktu po niższych stawkach celnych przywozowych (tzw. stawka celna w ramach kontyngentu) niż stawka celna zwykle stosowana dla danego produktu. Skoro umowa o handlu i współpracy w art. GOODS.5 przewiduje zakaz stosowania ceł na wszystkie towary pochodzące z terytorium drugiej strony, to równocześnie wyklucza istnienie wzajemnych kontyngentów.