Problem dotyczy tych przedszkoli, które na swoją działalność otrzymały różnego rodzaju dofinansowanie, np. dotacje z urzędów miast czy gmin. W efekcie wszystkie zakupy konieczne do prowadzenia placówki są pokrywane z dwóch źródeł przychodów – dotacji (przychód nieopodatkowany) oraz wpłat od rodziców (przychód opodatkowany). Chodzi o wydatki m.in. na artykuły spożywcze, wyposażenie, zabawki, a także wynagrodzenia nauczycieli czy płatności za media. Pieniądze z obu źródeł są przekazywane na jeden rachunek bankowy przedsiębiorcy, a ten nie jest w stanie na koniec każdego miesiąca określić szczegółowo, który rodzaj wydatku jest pokryty kwotą z dotacji, a który ze składek rodziców.

Przedsiębiorcy uważają, że w takiej sytuacji mogą rozliczać się na zasadach proporcji. Zgodnie z art. 22 ust. 3 i 3a ustawy o PIT (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 z późn. zm.) koszty ustala się w takim stosunku, w jakim pozostają przychody z danego źródła w ogólnej kwocie przychodów.

Fiskus kwestionuje jednak takie rozliczenie. Przykładowo dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach w interpretacji z 16 maja 2013 r. (sygn. IBPBI/1/415-220/13/ESZ) wyjaśnił, że skoro dotacja na funkcjonowanie publicznego przedszkola jest wolna od podatku na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 129 ustawy o PIT, to zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 56 tej ustawy wydatki bezpośrednio sfinansowane z dotacji zwolnionych z PIT nie mogą być odliczone (trzeba je więc wyrzucić z kosztów podatkowych). Co ciekawe, ta sama izba kilka lat temu wydała jednak interpretację korzystną dla podatnika (por. pismo z 3 stycznia 2008 r., IBPB1/415-152/07/ZK/KAN-1230/10/07). Pozytywne dla przedsiębiorców interpretacje wydawały też w przeszłości izby w Warszawie i Poznaniu.

Obecnie podatnicy muszą jednak walczyć z izbami w sądach. Tylko część z nich uważa, że można się rozliczać według zasady proporcji. Tak orzekł np. NSA w wyroku z 12 czerwca 2013 r. (sygn. II FSK 1956/11). W tym samym roku NSA, ale w innych składach orzekających, przyznał jednak dwukrotnie rację fiskusowi (por. sygn. II FSK 1848/11, II FSK 2534/11), podzielając obawy organów, że postępowanie podatnika mogłoby doprowadzić do sytuacji, gdy część dotacji nie byłaby wydana i zostałaby zatrzymana jako przychód nieopodatkowany.

– Obawy fiskusa są bezpodstawne, a urząd skarbowy nie jest podmiotem uprawnionym do kontrolowania przedsiębiorcy w zakresie dotacji. Nie można zatrzymać dotacji dla siebie jako zysku, ograniczają to przepisy o systemie oświaty – mówi Aleksandra Gajewska z kancelarii doradcy podatkowego Iwony Chłopek.

Ekspert wyjaśnia, że skoro ustawodawca w art. 23 ust. 1 pkt 56 wprowadził słowo „bezpośrednio”, oznacza to, że dopuszcza także możliwość pośredniego finansowania kosztów podatkowych, m.in. poprzez dotacje, które nie są wyłączone z kosztów. Zdaniem Aleksandry Gajewskiej słuszny jest wyrok WSA w Warszawie z 23 stycznia 2012 r. (sygn. III Sa/Wa 1194/11, prawomocny), który uchylił interpretację, ponieważ organ nie ustalił, czy koszty przedszkola były bezpośrednio finansowane z dotacji. Podobnie według niej słuszny jest wyrok NSA z 12 czerwca 2013 r., w którym sąd wskazał, że stanowiska fiskusa nie można zaakceptować z tego względu, iż przyznane przedszkolu dofinansowanie nie jest ukierunkowane bezpośrednio na zakup określonych rzeczy.