•  Producenci energii elektrycznej mogą wnioskować o stwierdzenie nadpłaty akcyzy
  •  To efekt niezgodności polskich przepisów z unijnymi potwierdzonej wyrokiem WSA w Lublinie
  •  Zwroty mogą być miliardowe, bo podatek powinni płacić dostawcy energii, a nie producenci

RAPORT

Podatek akcyzowy nie jest należny od producentów energii elektrycznej. Dyrektywę energetyczną należy w tym względzie stosować bezpośrednio. Przepisy unijne obowiązują bezpośrednio od 1 stycznia 2006 r., bo od tego momentu krajowe regulacje są niezgodne ze wspólnotowymi - uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie (sygn. akt I SA/Lu 522/07).

Dzięki takiemu wyrokowi producenci energii mają duże szanse na odzyskanie nadpłat podatku. I to sporych. Z danych Łukasza Jamróza, starszego konsultanta w Accreo Taxand, wynika, że wpływy budżetu wynikające z podatku akcyzowego nałożonego na energię elektryczną wynoszą około 2,5 mld zł rocznie. Kwota ta nie jest zagrożona roszczeniami wytwórców energii elektrycznej w całości.

- W zakresie, w jakim wykorzystywali oni energię elektryczną na własne potrzeby bądź dostarczali ją bezpośrednio do odbiorców końcowych, zapłacona przez nich akcyza była zapłacona należnie. W odniesieniu do pozostałej części wpłaconego podatku (biorąc pod uwagę sposób funkcjonowania rynku energii w Polsce, jest to większa część tej kwoty) producenci energii mogą twierdzić, że zgodnie z przepisami wspólnotowymi nie byli zobowiązani do zapłaty podatku - podkreślił Łukasz Jamróz.

Według ekspertów Accreo Taxand, gdyby wszyscy uprawnieni wystąpili z wnioskami o stwierdzenie nadpłaty, kwota podatku do zwrotu mogłaby sięgnąć 2-2,5 mld zł rocznie (a zatem w sumie licząc od 1 stycznia 2006 r. - ok. 4-5 mld).

- Jest jednak mało prawdopodobne, że o taki zwrot będą ubiegać się wszyscy lub choćby większość uprawnionych - zauważyli specjaliści.

Prawo UE ważniejsze

Zgodnie z przepisami wspólnotowymi obowiązek podatkowy w akcyzie nie powstanie tak długo, jak energia elektryczna nie zostanie dostarczona odbiorcom finalnym. Energia i gaz ziemny podlegają podatkom, które stają się wymagalne w momencie dostawy przez dystrybutora. W Polsce podatek od energii nadal jest pobierany od producentów zamiast od dystrybutorów.

- Zgodnie z polskimi przepisami o podatku akcyzowym, obowiązek podatkowy powstaje z dniem wydania energii elektrycznej. W rezultacie, w myśl polskich uregulowań, producenci energii płacą podatek akcyzowy w związku z wydaniem energii, niezależnie od tego, jaki podmiot ją nabywa - podkreślił Łukasz Jamróz.

Jednocześnie dodał, że równocześnie, zgodnie z przepisami tzw. Dyrektywy Energetycznej (Dyrektywa Rady 2003/96/WE z 27 października 2003 r. w sprawie restrukturyzacji ram wspólnotowych dotyczących opodatkowania produktów energetycznych oraz energii elektrycznej), energia elektryczna podlega opodatkowaniu akcyzą w momencie dostawy przez dystrybutora lub redystrybutora do odbiorcy końcowego.

ZE STRONY BIZNESU

Na polskim rynku energii dominują narodowe grupy energetyczne. W sumie kontrolują ok. 75 proc. rynku produkcji prądu i 80 proc. rynku dystrybucji i obrotu. Analitycy wskazują jednak, że ten sektor jako pierwszy powinien zostać sprywatyzowany przez nowy rząd.

Liderem rynku jest Polska Grupa Energetyczna. Ta w pełni kontrolowana przez państwo firma, w skład której wchodzi osiem spółek, ma obecnie ok. 5 mln odbiorców, co daje jej 30 proc. udziału w rynku. Według szacunków, jej obecna wartość rynkowa wynosi ok. 27 mld zł. Inni krajowi potentaci energetyczni to gdańska Energia, Energetyka Południe czy czekająca w pierwszej kolejności na prywatyzację Enea (spółka ma ok. 10 proc. udział u w rynku produkcji energii). Z zagranicznych potentatów w Polsce obecny jest m.in. niemiecki koncern RWE, właściciel warszawskich zakładów energetycznych RWE Stoen oraz szwedzki Vattenfall, do którego należy m.in. warszawska elektrociepłownia na Żeraniu.

Polski rynek energetyczny jest bardzo perspektywiczny. Według niedawnych szacunków Ministerstwa Gospodarki, do 2030 roku zapotrzebowanie na energię będzie rosło w tempie 4 proc. rocznie, co oznacza, że tylko do 2020 roku wzrost zużycia energii w Polsce może wynieść 40 proc.

JG

Wpłata i zwrot

WSA w Lublinie uznał, że dyrektywa energetyczna obowiązuje bezpośrednio od 1 stycznia 2006 r. To z kolei oznacza, że producenci energii mogą nie płacić podatku akcyzowego, gdyż obowiązek zapłaty akcyzy powstaje z chwilą dostawy energii elektrycznej do odbiorcy końcowego (konsumenta), a nie z chwilą wydania energii elektrycznej.

W konsekwencji, producenci energii elektrycznej, którzy nienależnie zapłacili akcyzę, powinni rozważyć wystąpienie z wnioskiem o stwierdzenie nadpłaty.

- W wyroku WSA wskazano w sposób jednoznaczny, że art. 21 ust. 5 Dyrektywy Energetycznej spełnia standard wymagany dla bezpośredniego jego zastosowania. Oznacza to, że mimo przeciwnej regulacji art. 6 ust. 5 polskiej ustawy o podatku akcyzowym, nie należy obciążać podatkiem akcyzowym wydania energii przez producenta dystrybutorowi - stwierdził Jarosław Antosik, partner z Accreo Taxand.

Radził, aby producenci energii wpłacali akcyzę, a następnie występowali do naczelnika urzędu celnego z wnioskiem o stwierdzenie nadpłaty podatku i jej zwrot.

Sprawa przed ETS

Wyrok polskiego sądu administracyjnego to nie jedyny skutek uboczny niewłaściwego dostosowania przepisów wspólnotowych. Naszą akcyzą na energię elektryczną zajmie się też Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

- W lipcu 2007 r. Komisja Europejska pozwała Polskę do ETS w związku z niezgodnością polskich przepisów z prawem wspólnotowym. Biorąc pod uwagę średni czas oczekiwania na rozprawę, można liczyć na to, że wyrok zapadnie w przyszłym roku - ostrzegała Hanna Filipczyk, manedżer w Accreo Taxand.

Wskazała, że jeśli orzeczenie ETS potwierdzi, że Polska uchybiła swoim zobowiązaniom przez wadliwą implementację Dyrektywy, władze skarbowe będą zobowiązane uwzględnić je przy rozstrzyganiu - czy w postępowaniach wszczętych przez nie celem weryfikacji rozliczeń podatników czy też rozpoczętych złożonymi przez podatników wnioskami o stwierdzenie nadpłaty. W wyjątkowych przypadkach Trybunał może ograniczyć w czasie skutek swojego wyroku.

- Polski ustawodawca zobowiązany był dostosować przepisy krajowe do brzmienia Dyrektywy Energetycznej najpóźniej do 1 stycznia 2006 r. Jednak do dziś nie dopełnił tego obowiązku. W rezultacie polskie przepisy dotyczące opodatkowania energii elektrycznej akcyzą są w tym zakresie sprzeczne w uregulowaniami wspólnotowymi - dodał Łukasz Jamróz.

- Jeśli ETS rozstrzygnie sprawę na korzyść polskich podatników, a ich sprawy zostały już wcześniej zakończone decyzją ostateczną, będą mogli wnioskować o wznowienie postępowania, gdyż postępowanie wznawia się, jeżeli orzeczenie ETS ma wpływ na treść wydanej decyzji - podsumowała Hanna Filipczyk.

2,5 mld zł wynoszą roczne wpływy budżetu z podatku akcyzowego nałożonego na energię elektryczną

EWA MATYSZEWSKA

ewa.matyszewska@infor.pl

OPINIE EKSPERTÓW ACCREO TAXAND

ŁUKASZ JAMRÓZ

starszy konsultant

Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, w przypadku gdy przepisy Dyrektywy nie zostaną prawidłowo implementowane do prawodawstwa danego państwa członkowskiego, podatnicy mogą bezpośrednio powoływać się na te przepisy. Warunkiem jest jednak, aby przepisy były wystarczająco precyzyjne i bezwarunkowe, udzielając praw jednostkom, a termin ich wdrożenia minął. Co więcej, także organy tego państwa mają w takiej sytuacji obowiązek bezpośredniego stosowania przepisów UE, co powinno prowadzić m.in. do wyłączenia stosowania prawa krajowego, niezgodnego z przepisami wspólnotowymi.

JAROSŁAW ANTOSIK

partner

Choć stanowisko WSA w Lublinie jest zgodne z opinią specjalistów podatkowych i bez wątpienia poprawne, jeden wyrok nie czyni podatkowej wiosny. Zwłaszcza nie należy zapominać, że wyrok ten nie wiąże organów podatkowych i sądów w innych sprawach.

Ponieważ nie można na razie mówić o stabilnej linii orzeczniczej, rozwiązaniem najbardziej bezpiecznym dla producentów energii jest nadal płacić podatek na podstawie polskiej ustawy, a następnie występować z wnioskiem o stwierdzenie nadpłaty, powołując argumentację przepisów wspólnotowych. Wyrok sądu lubelskiego dowodzi, że wniosek taki ma realne szanse powodzenia.

HANNA FILIPCZYK

menedżer

ets, który wypowie się w sprawie polskiej akcyzy na energię, może ograniczyć skutki wyroku w czasie. Jednak dla wprowadzenia takiego ograniczenia nie wystarczy, by państwu członkowskiemu zagrażały wskutek niekorzystnego wyroku poważne konsekwencje finansowe (związane np. z koniecznością zwrotu nadpłat). Prawdopodobnie w naszej sytuacji do takiego ograniczenia nie dojdzie. W przypadku korzystnego wyroku ETS podatnicy, którzy przegrali wcześniej spory dotyczące tej kwestii (zakończone decyzją ostateczną), będą mogli wystąpić z wnioskiem o wznowienie postępowania podatkowego.