Do końca wakacji potrwa ofensywa urzędów kontroli skarbowej oraz urzędów skarbowych towarzysząca akcji „Weź paragon” organizowanej przez Ministerstwo Finansów.

– Przedsiębiorcy z całej Polski przyjeżdżają do miejsc atrakcyjnych turystycznie i w czasie wakacji otwierają tam różne punkty sezonowe. Mają pokusę prowadzenia sprzedaży niezgodnie z prawem, ponieważ czują się anonimowo. Są przekonani, że lokalne służby skarbowe o nich nie wiedzą – wyjaśnia Andrzej Bartyska, rzecznik prasowy Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.

Bez zakupów kontrolowanych

Dlatego latem inspektorzy szczególną uwagę poświęcają punktom sezonowym. Jak precyzuje Wojciech Prawdzic-Lewandowski, rzecznik prasowy UKS w Krakowie, pod lupę trafiają głównie firmy zajmujące się handlem i gastronomią – w tym kawiarnie, puby, kluby, dyskoteki, ale także przedsiębiorcy świadczący np. usługi przewozu osób czy parkingowe. Inspektorzy sprawdzają przede wszystkim, czy w danym punkcie jest kasa fiskalna, czy sprzedaż jest ewidencjonowana i czy klienci otrzymują paragony.

Inspekcje prowadzone są w grupach co najmniej dwuosobowych, składających się z inspektora i jednego lub dwóch pracowników. Jak zdradza Andrzej Bartyska, są dwa rodzaje takich grup. Pierwsza to inspektorzy ubrani po cywilnemu, którzy nie wyróżniając się w tłumie, mogą najpierw prowadzić obserwację, a potem przystąpić do kontroli. Druga to grupa realizacyjna. Jej członkowie są umundurowani i korzystają z oznakowanych pojazdów. Ich głównym zadaniem jest ochrona inspektorów np. w trakcie akcji w nocnym klubie.

Przedsiębiorcy, zależnie od specyfiki prowadzonej działalności, mogą się bowiem spodziewać kontroli właściwie o każdej porze dnia i nocy, siedem dni w tygodniu. – Ostatnią rzeczą jest trzymanie się ściśle wyznaczonych, urzędowych godzin pracy – podkreśla Andrzej Bartyska.

Wojciech Prawdzic-Lewandowski zapewnia, że inspektorzy – nawet ci, którzy w cywilu sprawdzają np. restauracje – nie stosują instytucji zakupu kontrolowanego i nie mają na ten cel wyznaczonych żadnych funduszy.

Recydywistom grozi dochodzenie

Gdy inspektorzy przyłapią przedsiębiorcę na sprzedaży towarów lub usług poza ewidencją, nie stosują pouczenia. Grozi mu mandat w wysokości od 160 zł do 3200 zł.

– Przy ustalaniu wysokości sankcji inaczej będzie traktowany właściciel biznesu, który świadomie nie dopełnia obowiązków, np. nie ewidencjonuje sprzedaży, a inaczej student, który przyjechał z innej części Polski do pracy sezonowej – tłumaczy Andrzej Bartyska.

W województwie pomorskim tylko w ciągu pierwszych 17 dni akcji (od 1 do 17 lipca) wystawiono 442 mandaty na łączną kwotę 109 tys. zł. Średnio jeden opiewał więc na mniej niż 250 zł.

Alicja Jurkowska, rzecznik UKS w Warszawie, podaje, że podczas ubiegłorocznej wakacyjnej akcji w województwie mazowieckim wystawiono blisko 2,6 tys. mandatów na ok. 660 tys. zł.

Według Andrzeja Bartyski 10 proc. kontrolowanych przedsiębiorców to recydywiści. - Mieliśmy taką sprawę w zeszłym roku. Małżeństwo posiadało dwa przedsiębiorstwa z tej samej branży, składające się z sieci sklepów o zasięgu wojewódzkim. Pan miał 12 mandatów, a pani 9 – opowiada rzecznik UKS w Gdańsku.

W przypadku trzykrotnego ukarania mandatem nieuczciwemu przedsiębiorcy grozi dochodzenie karne skarbowe lub tradycyjna pełnowymiarowa kontrola skarbowa.

– W takich sytuacjach wysokość grzywny wzrasta, a w przypadku kiedy zaniedbań dopuszcza się pracownik, karany jest także właściciel firmy za brak nadzoru – dodaje Alicja Jurkowska.

Co do zasady obowiązek ewidencjonowania transakcji za pomocą kas fiskalnych mają podatnicy dokonujący sprzedaży na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych, jeśli ich roczne obroty przekraczają 20 tys. zł

Jan Trawiński