Ten 1 procent, który odpisujemy od podatku na wsparcie potrzebujących, to wyręczanie państwa w jego obowiązkach. A że pieniędzy z tego jest za mało, prywatne osoby i fundacje bezpardonowo o nie walczą.
5-letni Jaś cierpi na ciężką chorobę. Dzięki 1 proc. twojego podatku możemy go uratować” – każdy z nas widział takie ogłoszenia. Pojawiają się w większości gazet, w spotach telewizyjnych, w internecie, na Facebooku, trafiają do naszych skrzynek e-mailowych, są na ulicznych billboardach czy na plakatach rozwieszanych w szkołach i przedszkolach. Ich liczba zawsze znacząco się zwiększa w pierwszych miesiącach roku, kiedy zaczyna się okres rozliczania podatków. W niektórych ogłoszeniach występują małe dzieci, w innych znani aktorzy, a hasła są od chwytających za serce po skierowane do bardziej pragmatycznych odbiorców – jak ogromny plakat jednego z hospicjów z nawiązującym do piosenki Republiki podpisem „Ta reklama jest zrobiona dla pieniędzy”.
Dla organizacji pożytku publicznego lub posiadaczy tzw. subkonta w ramach takiej organizacji to najważniejszy moment w roku. Muszą przekonać darczyńców, że to akurat na ich rzecz należy odpisać 1 proc. podatku. Najaktywniej działające organizacje potrafią zebrać od miliona do nawet ponad 100 mln zł. Na indywidualne konta utworzone dla poszczególnych chorych wpływa o wiele mniej pieniędzy, ale i tak jest o co walczyć. Z rozliczenia podatku za 2010 r. wynika, iż Polacy przekazali w ramach 1 proc. na rzecz organizacji pożytku publicznego 400,2 mln zł. W 2011 r. kwota ta wyniosła już 457,3 mln zł.