Miało być zaufanie

W uzasadnieniu do projektu ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych (druk sejmowy nr 833) stwierdzono, że zamiana zaświadczeń na oświadczenia oparta jest na zaufaniu państwa do obywatela. Odtąd organy miały odejść od podejrzliwego traktowania Polaków.

„Tą drogą zostanie zbudowana w Polsce kultura oświadczeń, w miejsce uciążliwej, nieuzasadnionej i kosztownej pod każdym względem kultury zaświadczeń” – argumentowali projektodawcy.

– Sama idea zastąpienia zaświadczeń oświadczeniami jest dobra. Problem polega jednak na tym, że są różni ludzie. Niektórzy składają nieprawdziwe oświadczenia, bo się pomylą, a inni dlatego że jest im wygodniej.

Dlatego takie oświadczenia trzeba weryfikować. Inaczej więcej byłoby chętnych do podawania nieprawdy – uważa prof. Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Nowe przepisy nie zmieniły także podejścia różnych instytucji do obywateli. Nadal żądają od nich przedstawiania zaświadczeń (nie tylko z urzędów skarbowych), mimo że przepisy dopuszczają oświadczenia. Zdarza się, że zaświadczeń np. o dochodach rodziców studenta, żądają nawet uczelnie.

– Nie obserwuję zmniejszenia liczby wydawanych zaświadczeń o statusie bezrobotnego. Najwięcej wydajemy ich dla Narodowego Funduszu Zdrowia (3,5 tys. miesięcznie) i dla pomocy społecznej (ok. 1 tys.). Mam wrażenie, że nie wszyscy wiedzą o zmianie przepisów – podkreśla Roland Budnik, dyrektor PUP w Gdańsku.

Tymczasem, jak wyjaśniło nam Ministerstwo Gospodarki (MG), pod auspicjami którego usuwano bariery administracyjne, organ może szukać potwierdzenia danych zawartych w oświadczeniu wyłącznie w uzasadnionych przypadkach – gdy podejrzewa, że obywatel podał nieprawdę.

– Zdarzają się sytuacje, że wiemy, iż dane zawarte w oświadczeniu są nieprawdziwe.

Zanim więc przyznamy konkretnej osobie status bezrobotnego i wypłacimy zasiłek, zmuszeni jesteśmy poprosić o potwierdzenie w postaci zaświadczenia z urzędu skarbowego.

Musimy sprawdzać oświadczenia zwłaszcza tych, którzy już kiedyś starali się nas wprowadzić w błąd – mówi Regina Chrzanowska.