Stanie się tak, jeżeli trzecia ustawa deregulacyjna nie zostanie dzisiaj, w ostatnim dniu listopada, podpisana przez prezydenta. A szansa na to jest minimalna.

Ustawa, nowelizująca m.in. przepisy o podatkach dochodowych PIT i CIT, wprowadza niekorzystne dla firm zmiany: nakazuje im pomniejszać koszty – w efekcie powiększać podatek – z tytułu nieuregulowanych na czas płatności. Kolejne rewolucyjne zmiany w podatkach są zatem wprowadzane w ostatniej chwili.

Przedsiębiorcy, eksperci i Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji biją na alarm. Oceniają, że zmiany uderzą w wiele firm, zwłaszcza tych, które z różnych przyczyn nie płacą na czas. Chodzi o to, że przedsiębiorcy, którzy otrzymali towar lub usługę, przewidywane wydatki zaliczają do kosztów podatkowych (i uiszczają mniejszy podatek). Po wejściu ustawy w życie, jeśli nie zapłacą kontrahentowi w odpowiednim terminie, obowiązkowo będą musieli zmniejszyć koszty podatkowe (i zapłacić większy podatek). A gdy w końcu uregulują dług – znowu je zwiększą.

– Przepisy te mają oczywiście motywować dłużników do szybszego regulowania zobowiązań, ale cokolwiek by mówić, nie są one w żaden sposób dla nich korzystne – podkreśla Roman Namysłowski, doradca podatkowy i dyrektor w Ernst & Young.

Prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, przypomina, że zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (z 15 lutego 2005 r., sygn. akt K 48/04) zmiany w podatku dochodowym niekorzystne dla podatników trzeba opublikować najpóźniej 30 listopada, jeśli mają wejść w życie już od następnego roku. A tak jest z ustawą deregulacyjną – ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2013 r.

Oznacza to, że jeśli w piątek 30 listopada do końca dnia nie uda się jej opublikować, to może ona zostać zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny. W czwartek pracował nad nią Senat. Do chwili zamknięcia tego wydania DGP nie było wiadomo, czy ją przyjął bez poprawek. Nawet jeśli tak, podpis prezydenta i publikacja w Dzienniku Ustaw musi mieć miejsce najpóźniej w piątek o północy. Konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek przyznaje, że w przypadku dziennika elektronicznego (obecnie nie ma już wersji papierowej) nie ma niebezpieczeństwa opóźnień.

Stanisław Stec, były wiceminister finansów, zapowiada, że będzie zabiegał o to, aby prezydent nie podpisywał ustawy. A gdyby weszła w życie, będzie namawiał związki przedsiębiorców oraz doradców podatkowych, aby zaskarżyli ją do Trybunału Konstytucyjnego. – Firmy skarżą się, że prowadzenie tak precyzyjnej, a więc i kosztownej ewidencji, jaka będzie wymagana po wejściu w życie nowych przepisów, może prowadzić nawet do tego, że podniosą ceny. Obawiają się także dodatkowych kontroli skarbówki – mówi Stanisław Stec. – To zadziwiające, że niekorzystne dla nich zmiany i nowe obciążenia wprowadza ustawa nazywana deregulacyjną – dodaje.

Obowiązkowa korekta kosztów uzyskania przychodów przez przedsiębiorców, którzy nie płacą zobowiązań na czas, często nie ze swojej winy, jest – zdaniem ekspertów – karą podatkową dla nich.

W praktyce firmy będą musiały na bieżąco analizować, co się dzieje z ich zobowiązaniami i odnosić je do dat, w których powinny być uregulowane płatności, oraz do dat, w których należy skorygować, tj. pomniejszyć koszty. A to oznacza konieczność dostosowania systemów i oprogramowania księgowego – i to w ekspresowym tempie. Zmiany mają wejść w życie już 1 stycznia 2013 r.

Obowiązkowa korekta

Ustawa o redukcji niektórych obciążeń administracyjnych w gospodarce (dalej ustawa deregulacyjna) przewiduje zmiany, które mają ulżyć podatnikom w sytuacji, gdy wystawili fakturę, a ich kontrahent nie zapłacił. Obecnie przedsiębiorca, który wystawił fakturę, musi odprowadzić VAT do urzędu. Co więcej, kwota za towar lub usługę, mimo że do niego nie wpłynęła, jest jego przychodem opodatkowanym podatkiem dochodowym, a dla niesolidnego kontrahenta stanowi koszt, który pomniejsza jego przychód (i podatek).

Ustawa deregulacyjna miała zredukować obciążenia podatników. Jak przyznaje Grzegorz Wachołek, kierownik zespołu w Departamencie Podatków Bezpośrednich w ECDDP, ustawodawca postanowił jednak, że nie zmniejszy obciążeń przedsiębiorcy, który nie otrzymał zapłaty, ale wprowadzi sankcje dla dłużnika. Zgodnie z ustawą będzie on musiał skorygować (zmniejszyć) koszty uzyskania przychodów (w tym również wysokość dokonywanych odpisów amortyzacyjnych) o kwoty wynikające z otrzymanej faktury (rachunku) w ciągu 30 dni od upływu terminu płatności, o ile oczywiście w tym czasie nie ureguluje zobowiązań. A jeśli strony przyjmą termin płatności przekraczający 60 dni, to korekty trzeba będzie dokonać z upływem 90 dni od daty potrącenia „wydatków” dla celów podatkowych – bez względu na ustalony termin płatności.