Osoba, która chce sprowadzić auto kolekcjonerskie i zapłacić niższy VAT, musi przekonać celnika, że pojazd spełnia określone kryteria. A to niełatwe.
Urząd celny przez rok zabraniał importerowi wprowadzenia na teren Polski kolekcjonerskiego samochodu. Od października 2010 r. do września 2011 r. auto stało na wolnym powietrzu w miejscu wyznaczonym przez celników. Kiedy wreszcie zostało zwolnione spod dozoru celnego, nadawało się już tylko na złom. Pojazdy mające ponad 30 lat (a co najmniej tyle mają modele kolekcjonerskie) wymagają bowiem specjalistycznych zabiegów i muszą stać pod dachem.
Problem bierze się stąd, że do niedawna o tym, czy dany pojazd jest przedmiotem kolekcjonerskim, przesądzała decyzja wojewódzkiego konserwatora zabytków sporządzona na podstawie opinii rzeczoznawcy. Taki dokument był dla celników wystarczający.