Początki kryzysu

I tak w tym okresie Korea Południowa i kraje z tego regionu zaczęły przyglądać się powiązaniom politycznym z biznesem. Za nimi była Rosja, która ogłosiła niewypłacalność, a potem Argentyna. Możni tego świata ciągle mieli nadzieję, że załamanie gospodarcze dotyczy innych, nie ich, nie Europy, zwłaszcza Zachodniej czy chociażby Stanów Zjednoczonych. Jednak gospodarka globalna to nie tylko uczestnictwo w światowym sukcesie, lecz także brzemię światowego kryzysu. Drobne korekty notowań na rynkach finansowych wówczas już nie pomogły. Analitycy giełdowi ciągle byli pełni optymizmu, ale wszelkie sygnały wskazywały, że gospodarka światowa idzie w kierunku recesji.

Gdy pokazało się światełko w tunelu, Enron – amerykański potentat – ogłosił niewypłacalność. Było to w roku 2002. Dopóki trwał okres silnego wzrostu, dopóty wiele niedoskonałości Bobo czy wręcz oszustw udawało się ukryć. Kiedy natomiast przyszło spowolnienie gospodarki, cała prawda wyszła na jaw. Jak powiedział J.K.Galbraith, to recesja a nie raporty firm audytorskich wyjawiła prawdę o kondycji finansowej wielu giełdowych gigantów.

Lawina ruszyła…

Teraz znowu stoimy przed takim problemem. Jak nie powielać błędów? Jak ustrzec się przed katastrofą? Odpowiedź jest prosta – należy dokładnie prześledzić historię największych upadków, gdyż jak mówi przysłowie Człowiek uczy się na błędach.

Jak wiemy, Enron pociągnął za sobą wiele innych przedsiębiorstw, zwłaszcza tych małych, całkowicie od niego zależnych. Nie róbmy tak! Nie stawiajmy całego swojego biznesu na jedną kartę, nie bądźmy niewolnikami jednego giganta! W przypadku Enronu do niezgodnych z prawdą sprawozdań finansowych przyznała się również jedna z firm audytorskich należących wówczas do tzw. wielkiej piątki – Arthur Andersen. I lawina ruszyła...

Amerykańscy giganci giełdowi rozpoczęli kampanię oczyszczania się z grzechów przeszłości. Pewien autor artykułu w Timesie twierdził, że sprawozdania finansowe przedstawiane przez przedsiębiorstwa zioną atmosferą spotkań Anonimowych Alkoholików. Sam szef General Electric pisał w liście do czytelników: Nazywam się Jeffrey Immelt i mam chroniczną skłonność do opacznych technik księgowania. Wyznał wówczas, że aż 43 mld dol. amerykańskich zostało zaksięgowanych na kontach pozabilansowych (co oznacza, że nie są wykazane w bilansie), tak jak robił to Enron. Nawet Warren Buffett przyznał się wówczas do niezbyt rzetelnego funkcjonowania jego firmy w roku poprzednim, mimo że firma wypadła zadowalająco.

… Trzeba ją zatrzymać

A gdyby tak dzisiaj przyjrzeć się sprawozdaniom finansowym największych spółek giełdowych, gdyby tak zagłębić się w noty do sprawozdań i sprawdzić każdą linię bilansu, rachunku wyników i sprawozdania z przepływów pieniężnych? Czy spowodowałoby to lawinę z przeszłości?

Każdy inwestor na giełdzie, szczególnie ten mniejszościowy, powinien przed podjęciem decyzji zajrzeć do sprawozdań finansowych swojego oferenta i nie kartkować jej, ale czytać ze zrozumieniem, bo tam jest prawda o przedsiębiorstwie, nie ma jej w cenie akcji. Cena to tylko spekulacja, a gdy zbyt szybko rośnie, należy spodziewać się kłopotów. Korekty cen to sygnały, aby zajrzeć do sprawozdań finansowych i wychwycić ryzyko, zanim będzie za późno. Często to nie wyrzuty sumienia zmuszają szefów największych przedsiębiorstw do skruchy. Często robią to z obawy, by nie spotkał ich los Enronu czy Andersena.

Niemal codziennie można znaleźć informacje o nowych firmach, które fałszowały swoje księgi rachunkowe, słyszymy nowe wielkie nazwiska osób reprezentujących znane na całym świecie przedsiębiorstwa, oskarżanych o nieuczciwość. Tylko kto z nas, inwestorów, zwraca na to uwagę? Czy błędy innych są dla nas wskazówką? Bo, jak się okazuje, sposobów na przekręty jest cała masa i wykorzystują je wszyscy uczestnicy rynku.

Znane są przykłady firm telekomunikacyjnych, które dokonują między sobą transakcji handlowych polegających na sprzedaży niewykorzystanych mocy, tak aby w ten sposób wygenerować przychody, które są wynikiem transakcji zamiennych. Ale żeby to zauważyć, trzeba zagłębić się w sprawozdania, a w szczególności noty do sprawozdań, gdzie chociażby pokazana jest struktura przychodów.

Inny sposób to na przykład wysyłka do dystrybutora większej ilości towaru, niż zamawiał, dzięki czemu sztucznie zwiększa się sprzedaż, albo ewidencjonowanie sprzedaży towaru już w momencie przyjęcia zamówienia, a nie kiedy następuje jego rzeczywista sprzedaż, jak to robiła na przykład firma Sunbeam. Akurat przypadek Sunbeamu wymaga oddzielnej prezentacji, gdyż stosowane tam metody przerosły wszelkie oczekiwania i wyobrażenia o księgowości.