statystyki

Kasa zapomogowo-pożyczkowa musi sporządzić sprawozdanie tak jak inne jednostki

autor: Dr Katarzyna Trzpioła, Magdalena Sobczak16.12.2019, 11:50; Aktualizacja: 16.12.2019, 11:53
Kasa zapomogowo-pożyczkowa musi sporządzić sprawozdanie tak jak inne jednostki

Kasa zapomogowo-pożyczkowa musi sporządzić sprawozdanie tak jak inne jednostkiźródło: ShutterStock

Jej członkowie mogą być przekonani, że ktoś sprawuje nadzór i weryfikuje też np. bilans. Co może okazać się złudne. Zdarzają się bowiem przypadki, że zapomina się o tym, iż przy prowadzeniu PKZP stosuje zasady rachunkowości, lub robi się to błędnie

Brak właściwego nadzoru, nieprowadzenie pełnej księgowości, nieprzygotowywanie sprawozdań finansowych to błędy, jakie się zdarzają w praktyce przy prowadzeniu pracowniczej kasy zapomogowo-pożyczkowej (dalej: PKZP). A wtedy już niewiele brakuje, aby źle gospodarować tymi środkami lub, co gorsza, znajdzie się chętny, aby z braku takiej kontroli skorzystać i przywłaszczyć sobie środki. W pierwszej chwili może się to wydawać niemożliwe, bo przecież pieniędzmi w kasie zazwyczaj gospodarują księgowi. Zdarzają się jednak wyjątki od reguły, na co wskazują przypadki znane medialnie, także ostatnie. Opisywane są przywłaszczenia nawet kilkuset tysięcy złotych. [ramka]

Z doniesień medialnych 

W październiku 2019 r. pojawiły się doniesienia medialne o wyroku, jaki zapadł przed Sądem Okręgowym w Lublinie. W urzędzie gminy kobieta zajmowała się m.in. płacami i kasą zapomogowo-pożyczkową. Robiła to przez 10 lat. Nikt jej nie kontrolował. Dokonała 200 przelewów na różne kwoty. Od 50 zł do ponad 2000. Z kasy zapomogowo-pożyczkowej księgowa zdefraudowała ponad 201 tys. zł.

Pierwszy wyrok zapadł 8 października. Wtedy Ewa K. została skazana na dwa lata w zawieszeniu na pięć lat. Sąd uznał, że tylko bycie na wolności stworzy szansę na to, by zwróciła przywłaszczoną kwotę. Do 201 tys. zł trzeba doliczyć 4 tys. zł grzywny i 13 tys. zł kosztów procesowych, jakie poniósł urząd gminy. Ewa K. dostała także pięcioletni zakaz zajmowania stanowisk związanych z dysponowaniem środkami publicznymi. Księgowa odwołała się jednak od tego wyroku. Kolejny zapadł 30 października. Wtedy sąd zdecydował, aby zmienić okres zawieszenia pozbawienia wolności z pięciu na trzy lata. W pozostałej części utrzymano w mocy ustalony wcześniej wyrok.

Mogą też być to sprawy mniejszego kalibru. Na przykład przydzielanie pożyczki osobom do tego nieuprawnionym lub przekazywanie pożyczek w bardzo wysokich wysokościach, choć to zarząd PKZP decyduje o udzielaniu pożyczek i terminach spłaty. Zdarza się też, że zarząd kasy powierza dwie funkcje (kasjerki i księgowej) jednej osobie i nie kontroluje, co się dzieje dalej, bo ma do tej osoby zaufanie. Wtedy taka osoba robi praktycznie wszystko, a to pozostawia pole do nadużyć. Gorzej, jak nie będzie też tego kontrolowała komisja rewizyjna lub robiła to bardzo rzadko, np. raz na kilka lat, choć powinna co najmniej raz na kwartał. W jednym z doniesień medialnych o nadużyciu w PKZP można przeczytać, że „księgowa przyznała, że być może tak by się nie działo, gdyby była nad nią większa kontrola”.

– Znałam taki przypadek, że opiekę nad kasą powierzono osobie, która wyliczała składki. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby pamiętała, że na koniec roku trzeba sporządzić sprawozdanie, a wcześniej prowadzić ewidencję. Na szczęście nie doszło wtedy do nadużyć. Jednak zły sposób prowadzenia wychwyciła dopiero kontrola. Choć to zarząd PKZP powinien się już wcześniej zainteresować, że nie dostał sprawozdania finansowego do podpisu – wskazuje Barbara Jagiełło, księgowa. Zdarza się jednak, że w PKZP wszyscy swoje funkcje pełnią społecznie, do tego nie znają się na rachunkowości. Mają przecież zaufanie do osoby prowadzącej kasę i to im wystarczy. I ta ufność może być zgubna, jeśli ktoś ją wykorzysta, np. gdy członkowie zarządu PKZP podpisują podsunięte przez osobę prowadzącą kasę dokumenty bez weryfikacji. Wtedy mogą na nich zostać wpisane inne konta, a także inne kwoty. – Na szczęście takie przypadki zdarzają się, ale nie są regułą. Zazwyczaj bowiem w księgowości jest tak, że każda złotówka, ba, każdy grosz jest istotny. Taki proceder może trwać, ale i tak wyjdzie na jaw. Księgowa z prawdziwego zdarzenia o tym wie – podsumowuje Barbara Jagiełło. Jednak tylko pełne i częste kontrole przepływu środków finansowych w takich kasach mogą sprawić, że nie będzie żadnych wątpliwości co do prawidłowego ich prowadzenia.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane