Potwierdzają to najnowsze interpretacje dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. A wszystko przez ministra finansów, który postanowił o odroczeniu nowych zasad tylko częściowo.

Jeżeli pieniądze trafiają do podatnika PIT (np. zagranicznego wspólnika spółki osobowej), to polski płatnik musi już dziś badać, czy nie przekazał temu odbiorcy więcej niż 2 mln zł rocznie. Jeśli przekroczy limit, musi już teraz potrącić podatek u źródła według 20-proc. stawki.

W odmiennej sytuacji znajdują się płatnicy, którzy wypłacają należności na rzecz zagranicznego podatnika CIT. W tym wypadku limit 2 mln zł nie ma znaczenia, bo do końca 2019 r. obowiązują dotychczasowe preferencje.

Skąd takie zróżnicowanie? Minister finansów wydał pod koniec czerwca br. rozporządzenie (z 27 czerwca 2019 r., Dz.U. z 2019 r. poz. 1203), w którym zawiesił stosowanie zmienionych zasad poboru podatku u źródła tylko w CIT, a nie w PIT.

Czy było to zwykłe przeoczenie? – zastanawiają się eksperci. Ich zdaniem nie ma podstaw do tego, by zasady poboru podatku u źródła różniły się w zależności od tego, do kogo trafiają pieniądze.

20 proc. na wyjściu

Przypomnijmy, że zmiany w zasadach poboru podatku u źródła miały zacząć obowiązywać już z początkiem 2019 r. i dotyczyć zarówno PIT, jak i CIT. Tak wynikało z ustawy nowelizującej z 23 października 2018 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 2193).

W efekcie polscy płatnicy, którzy wypłacają za granicę temu samemu kontrahentowi więcej niż 2 mln zł należności rocznie (objętych w Polsce daniną u źródła), mieli zawsze potrącać podatek u źródła (20 proc., rzadziej 10 proc.). W wielu przypadkach oznaczałoby to dla nich konieczność zapłaty podatku z własnej kieszeni, bo nie zawsze zagraniczny kontrahent godzi się przystać na pomniejszenie należnego mu wynagrodzenia o polski podatek.

Wyjątek uczyniono tylko dla płatników, którzy złożyliby oświadczenie, że spełniają warunki do stosowania preferencji z umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania lub postaraliby się o kosztowną (2 tys. zł) opinię zabezpieczającą od fiskusa.

Niezależnie od tego każdy płatnik został zobowiązany od 1 stycznia 2019 r. do dochowania należytej staranności, czyli badania, czy pieniądze trafiają do rzeczywistego beneficjenta (z ang. beneficial owner), czy do pośrednika.

Rzeczywistość przerosła fiskusa

Ostatecznie tylko ta ostatnia zmiana zaczęła obowiązywać z początkiem 2019 r. Wdrożenie pozostałych okazało się na tyle skomplikowane, że jeszcze w grudniu 2018 r. minister finansów wydał dwa rozporządzenia, w których odroczył termin wejścia w życie nowych reguł do końca czerwca 2019 r.

Gdy upływał czerwcowy termin, minister zdecydował się na kolejne przedłużenie. Tym razem jednak zrobił to tylko na gruncie CIT.

Dla zagranicznych podatników PIT okres ochronny się zakończył.

Dlaczego tylko CIT

Eksperci nie kryją zdziwienia tym, że minister odroczył obowiązywanie nowych reguł poboru podatku wyłącznie w odniesieniu do wypłat na rzecz osób prawnych.

– Nie podano jakichkolwiek przyczyn, dlaczego płatnicy muszą od 1 lipca br. stosować nowe zasady poboru podatku względem osób fizycznych. Jest to o tyle dziwne, że co do zasady pobór zryczałtowanego podatku u źródła rządzi się takimi samymi zasadami, niezależnie od tego, czy odbiorcą płatności jest osoba fizyczna, czy prawna – zauważa Jarosław Ziółkowski.

Dziwi się również Agata Oktawiec, partner i doradca podatkowy w PwC. – Odroczenie momentu wejścia w życie zmian w odniesieniu zarówno do osób fizycznych, jak i prawnych byłoby o wiele lepszym rozwiązaniem ze względu na spójność systemu prawnego – uważa ekspertka.

Kto ma problem

Płatności na rzecz zagranicznych podatników PIT nie są wbrew powszechnemu przekonaniu rzadkością.

– Należności przekraczające roczny limit 2 mln zł trafiają np. do zagranicznych spółek osobowych (najczęściej firm konsultingowych), ale też do kancelarii, które świadczyły usługi prawne lub doradcze na rzecz polskich kontrahentów – zauważa Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers. W każdym takim przypadku płatnicy zadają sobie pytania o zakres obowiązków, które na nich ciążą.

– Nie znajdą wiążącej odpowiedzi, bo resort finansów nadal nie opublikował finalnej wersji objaśnień podatkowych do zmian w podatku u źródła, choć ich projekt został opublikowany jeszcze w czerwcu br. – dodaje ekspert.

Rzeczywisty właściciel

Jarosław Ziółkowski wskazuje na przykład z praktyki, zdecydowanie – jego zdaniem – wymagający objaśnienia. Chodzi o identyfikację rzeczywistego właściciela wypłacanych należności.

– W jaki sposób postępować, gdy spółka ma kilkudziesięciu wspólników, często z różnych jurysdykcji podatkowych (co zdarza się w przypadku międzynarodowych kancelarii prawnych)? Kto jest rzeczywistym właścicielem należności: spółka czy wspólnicy? – zastanawia się ekspert.

Podobne pytania zadała już resortowi finansów redakcja DGP. W odpowiedzi biuro prasowe MF wyjaśniło, że w takiej sytuacji płatnik powinien ustalić, czy przychody będą dzielone wśród wspólników, czy też przekazane dalej, a także w jakiej części wypłacana należność przypada na konkretnego wspólnika.

– To bardzo ważna odpowiedź, ale o wiele lepiej byłoby, gdyby resort finansów zawarł ją (jak i odpowiedzi na wiele innych pytań) w obiecanych od dawna objaśnieniach podatkowych – uważa Jarosław Ziółkowski.

Pierwsze interpretacje

Na niektóre z wątpliwości płatników przy potrącaniu PIT u źródła odpowiedział dyrektor KIS w interpretacji z 2 października 2019 r. (sygn. 0115-KDIT2-1.4011.234.2019.2.MK).

Pytanie zadała polska spółka, która wypłaca na rzecz niemieckiej spółki komandytowej należności licencyjne. W praktyce odbiorcami są osoby fizyczne – wspólnicy spółki komandytowej.

Polska spółka nie wykluczyła, że suma wypłat na rzecz niemieckiej spółki komandytowej może przekroczyć 2 mln zł rocznie. Zakładała jednak, że kwoty przypadające poszczególnym wspólnikom będą niższe. W związku z tym sądziła, że może pobierać podatek u źródła jeszcze na starych zasadach, obowiązujących do końca 2018 r., czyli prosić wspólników niemieckiej spółki o certyfikat rezydencji i na tej podstawie stosować 5-proc. stawkę podatku u źródła (zgodnie z polsko-niemiecką umową o unikaniu podwójnego opodatkowania).

Argumentowała, że przepisy mówią o rocznym limicie wypłat na rzecz podatnika, a w tym wypadku podatnikiem nie jest niemiecka spółka komandytowa, tylko jej wspólnicy.

Dyrektor KIS to potwierdził. Wyjaśnił, że spółka może potrącać podatek u źródła od należności wypłacanych za granicę według stawki 5 proc., pod warunkiem że wspólnicy niemieckiego podmiotu przekażą jej swoje certyfikaty rezydencji. Z chwilą jednak gdy roczny limit wypłat na rzecz każdego z nich przekroczy 2 mln zł, trzeba już będzie stosować nowe zasady poboru podatku. A to oznacza, że trzeba będzie potrącać daninę według 20-proc. stawki – poinformował organ.

Dodał, że w rocznym limicie 2 mln zł należy brać pod uwagę nie tylko kwotę należności licencyjnych, ale też wszystkie inne wypłaty, które są opodatkowane u źródła na podstawie krajowych ustaw, a niekoniecznie na podstawie umowy międzynarodowej (np. wynagrodzenie za usługi doradcze czy zarządcze).