Ojciec, który chodzi z córką do przychodni, odprowadza ją na zajęcia plastyczne, uczestniczy w uroczystościach szkolnych i wykazuje zainteresowanie postępami w nauce, ma prawo do połowy preferencji. Bez znaczenia jest to, że dziecko mieszka przy matce – orzekł NSA.
Reklama
Spór z fiskusem toczyła matka, która przez cztery lata odliczała 100 proc. ulgi prorodzinnej (z art. 27 f ustawy o PIT). Problem pojawił się, gdy okazało się, że w tych samych latach odliczenia dokonywał także ojciec dziecka – potrącał sobie połowę ulgi.
Naczelnik urzędu skarbowego wezwał więc matkę do korekty zeznań za minione lata.
Kobieta odmówiła. Wyjaśniła, że jest rozwiedziona, a sąd ograniczył prawa rodzicielskie jej byłemu mężowi. Przekonywała, że opieka, wychowanie i kształcenie dziecka spoczęły na niej i że ulga przysługuje temu z rodziców, u którego dziecko faktycznie zamieszkuje.
Tłumaczyła też, że ojciec dziecka, poza zasądzonymi alimentami, nie ponosi żadnych innych kosztów. Nie bierze odpowiedzialności za wychowanie, a nawet nie wywiązuje się z ustalonych przez sąd terminów spotkań z córką.
Organy podatkowe zwróciły jednak uwagę na to, że wyrok rozwodowy nie pozbawił ojca wykonywania władzy rodzicielskiej, a jedynie ograniczył mu ją do prawa współdecydowania o istotnych sprawach dziecka. Skoro więc obojgu rodzicom przysługiwała władza rodzicielska, to oboje mają prawo do odliczenia od podatku ulgi prorodzinnej po połowie – stwierdził dyrektor Izby Skarbowej w Olsztynie.
Jego decyzję uchylił WSA w Olsztynie. Orzekł, że nie można utożsamiać faktu bycia rodzicem i posiadania praw rodzicielskich z wykonywaniem władzy rodzicielskiej. Sąd zobowiązał więc organy do zbadania, czy ojciec faktycznie wykonywał władzę rodzicielską. Tak samo zdecydował Naczelny Sąd Administracyjny, oddalając skargę kasacyjną fiskusa.
Urzędnicy nie mieli więc innego wyjścia, jak zbadać, czy ojciec rzeczywiście sprawował pieczę nad dzieckiem. W ramach postępowania dowodowego wezwano ojca na przesłuchanie, zasięgnięto opinii przedszkola i szkoły podstawowej oraz lekarza dziewczynki.
W ten sposób ustalono, że ojciec regularnie zgłaszał się z córką na wizyty lekarskie, aktywnie uczestniczył w zajęciach i uroczystościach organizowanych w przedszkolu, a później w szkole, brał udział w zebraniach rodziców, wykazywał też zainteresowanie postępami w nauce córki.
W kolejnych decyzjach więc fiskus znów podzielił ulgę po połowie.
Tym razem sądy zaakceptowały stanowisko organów. Zarówno WSA w Olsztynie, jak i NSA uznały, że ojciec dziecka nie tylko posiadał, ale i wykonywał władzę rodzicielską oraz sprawował pieczę nad dzieckiem.
Jak wyjaśnił sędzia Mirosław Surma, w orzecznictwie jest już utrwalony podgląd, iż samo płacenie alimentów i sporadyczne kontakty z dzieckiem nie wypełniają definicji wykonywania władzy rodzicielskiej.
– W tej sprawie jednak są ewidentne przejawy wykonywania władzy rodzicielskiej przez ojca – powiedział sędzia Surma.
Dodał, że jeżeli oboje rodzice wykonują władzę rodzicielską, a nie ma między nimi porozumienia, w jakiej proporcji chcą rozliczać ulgę, to należy przyjąć, że przysługuje im ona po połowie.

orzecznictwo

Wyrok NSA z 26 czerwca 2019 r., sygn. akt II FSK 2390/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia