Uzasadnione obawy

Agnieszka Tałasiewicz, partner w Ernst & Young, podkreśla, że wprowadzenie podatku liniowego byłoby decyzją, której następstwa można by zaobserwować dopiero w dłuższej perspektywie. Stąd trudno się dziwić, że wola do przeprowadzenia takich zmian jest obecnie znacznie mniejsza.

- U podstaw planowanej reformy systemu podatkowego leży chęć optymalizacji wpływów podatkowych. Cel to większe wpływy przy mniejszym obciążeniu administracyjnym i uciążliwości dla podatnika - tłumaczy Agnieszka Tałasiewicz. Od razu też ostrzega, że z tego punktu widzenia odroczenie decyzji o reformie może oznaczać brak konsekwencji w działaniach w tym zakresie i niższe wpływy w przyszości.

- A w trudnych czasach klarowna wizja i jej konsekwentna realizacja są szczególnie ważne - podsumowuje ekspert.

Trudne czasy

Czy taka wizja istnieje, trudno dziś ocenić. Z naszej analizy harmonogramu prac Ministerstwa Finansów wynika, że tej konsekwencji brakuje. Jedyne związane z kryzysem zmiany dotyczą podniesienia limitów amortyzacji jednorazowej dla niektórych firm oraz zmiany zasad zaliczania w koszty zaniechanych inwestycji. To zbyt mało, by można było mówić o klarownej polityce podatkowej.

Eksperci są jednak ostrożni w ocenie działań resortu finansów. Katarzyna Bieńkowska, doradca podatkowy, zwraca uwagę, że obecna sytuacja gospodarcza wskazuje na to, że konieczne jest raczej szukanie oszczędności i uzupełnianie wpływów tak, by możliwie ograniczyć deficyt budżetowy, a nie planować gruntowne zmiany podatkowe.

- Należy mieć nadzieję, że nie będzie konieczne sięganie po podwyżki podatków pośrednich czy likwidowanie istniejących ulg podatkowych - stwierdza Katarzyna Bieńkowska

Spóźniony ustawodawca

Eksperci, którzy z nami rozmawiali, byli zgodni: najlepsza pora na reformy podatkowe, w tym wprowadzenie podatku liniowego, została przegapiona.

Katarzyna Bieńkowska stwierdza, że wszelkie radykalne decyzje, np. o obniżce VAT czy wprowadzeniu podatku liniowego, należało podejmować przy dobrej koniunkturze. W tej chwili - mimo że przeciętny podatnik może się poczuć zawiedzony tym, że obietnice wyborcze zostaną odłożone na przysłowiową półkę - decyzja o odroczeniu reform ma swoje konkretne uzasadnienie.

- W sytuacji dramatycznego spadku wpływów budżetowych i spowolnieniu gospodarki dalsza redukcja wpływów do budżetu byłaby niebezpieczna z punktu widzenia stabilności finansowej państwa - wyjaśnia Katarzyna Bieńkowska.

Informacyjny chaos

Eksperci zwracają uwagę także na informacyjny chaos. Arkadiusz Michaliszyn, prawnik, partner w CMS Cameron McKenna, zwraca uwagę, że z jednej strony mówi się, że przyczyną światowej zapaści była zbyt nonszalancka polityka kredytowa, ale z drugiej strony, gdy banki zaostrzyły wymogi stawiane kredytobiorcom, wskazuje się potrzebę wzmożenia akcji kredytowej. Z jednej strony, twierdzono, że konsumenci kupowali zbyt dużo, z drugiej, rząd zachęca obywateli do kupowania samochodów na kredyt. Przykładów takich sprzeczności można mnożyć.

- W tym kontekście nie wiem, czy pomysłem rządu na złe czasy jest obniżenie podatków (aby zwiększyć popyt), czy też ich podniesienie (aby zmniejszyć deficyt). Jedno wiem na pewno - obie polityki się wzajemnie wykluczają - podsumowuje Arkadiusz Michaliszyn.

530 mln zł

planowane oszczędności w resorcie finansów w 2009 roku