Dla podatników jest niewątpliwie korzystne, że dzięki przedawnieniu zobowiązania podatkowego po upływie określonego terminu nie muszą płacić zaległych podatków.

Trzeba jednak pamiętać o drugiej stronie medalu – w takim przypadku nie można również ubiegać się o zwrot nadpłaty. Identyczne reguły dla obu stron to oczywiście słuszna zasada. Grudniowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE unaocznił jednak, że w pewnych sytuacjach ścisłe ich przestrzeganie może wydawać się niesprawiedliwe.

Trudno podatnikowi uznać za słuszne, że poniesie on negatywne konsekwencje tego, iż na skutek postępowania władz krajowych mógł skorzystać ze swoich uprawnień dopiero po upływie terminu przedawnienia. Tymczasem unijny trybunał stwierdził, że spółka, która zapłaciła podatek wskutek błędnej uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego, miała wybór i powinna pójść do sądu, co spowodowałoby zawieszenie biegu terminu przedawnienia. Większość podatników zapewne ma odmienne zdanie. Trudno wdawać się w sądowy spór z fiskusem, jeżeli zarówno organy podatkowe, jak i sądy prezentują w danej kwestii jednolite stanowisko. A na wyrok TSUE trzeba wszak długo czekać i nie jest wcale pewne, czy będzie on korzystny.