Ministerstwo Finansów jeszcze w ubiegłym roku zapewniało, że nie obłoży e-papierosów podatkiem. Dziś oficjalnie przyznaje, że analizy w tej sprawie prowadzi specjalnie powołany do tego zespół.
Reklama
Podkreśla, że od jej wyników zależy kierunek ewentualnych działań legislacyjnych. A to oznacza, że dopiero po zakończeniu analizy będą znane stawki podatku i data jego wejścia w życie.
Obecnie sprzedaż elektronicznych papierosów jest objęta tylko VAT.
Branża tytoniowa nie jest zaskoczona. Po trzecim czytaniu w Sejmie jest już ustawa dostosowująca polskie przepisy do dyrektywy tytoniowej. Reguluje ona rynek e-papierosów od strony produktowej. Do tego zrównuje je z tradycyjnymi. Ma to nastąpić poprzez wprowadzenie zakazu ich reklamy oraz palenia w miejscach publicznych.
Branża spodziewała się więc, że następnym krokiem będzie ujednolicenie wyrobów pod względem nałożonych na nie obciążeń finansowych.
Ponadto – jak przypomina Jerzy Jurczyński z Grupy CHIC – w tym roku Komisja Europejska rozpoczęła prace nad uchwaleniem zharmonizowanego podatku na e-papierosy w ramach planowanej dyrektywy akcyzowej w Unii Europejskiej. Zdaniem ekspertów, rozstrzygnięcia w tej sprawie należy jednak oczekiwać nie wcześniej niż w 2017 r.
Było spotkanie
Pytanie więc, czy polski rząd zaczeka do tego czasu, czy wcześniej obłoży e-papierosy akcyzą.
Producenci postanowili nie czekać na deklaracje resortu finansów i zaprosili jego przedstawiciela do rozmów w tej sprawie. Spotkanie odbyło się w ubiegłym tygodniu w siedzibie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. „Służyło wymianie poglądów i poznaniu opinii różnych stron, nie zaś podejmowaniu wiążących decyzji” – poinformowało DGP Ministerstwo Finansów.
Cezary Kazimierczak, prezes ZPP, nie chce ujawnić, co postanowiono. Podkreśla, że zaczeka z komentarzem do czasu, aż pojawi się projekt podatku.
Gra o stawkę
Branża tytoniowa nie ma już jednak wątpliwości, że akcyza będzie. Pytanie – ile wyniesie stawka. Zdaniem ekspertów, jeśli wziąć pod uwagę wartość rynku (ok. 0,5 mld zł), rząd może chcieć pozyskać do budżetu przynajmniej kilkadziesiąt milionów złotych.
– Potrzeby budżetowe są bowiem ogromne. I nie chodzi już tylko o program 500 plus, ale i o przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego. Rząd może więc nie brać przy ustalaniu stawki podatku innego aspektu społecznego, czyli tego, że e-papierosy pomagają jednak rzucić palenie – komentuje Krzysztof Wiński, konsultant podatkowy w PWC. To – zdaniem eksperta – może oznaczać wprowadzenie takiej samej stawki na e-papierosy, co na tradycyjne wyroby tytoniowe. Choć w jego opinii to nie będzie dobre rozwiązanie.
Na niższą stawkę liczą też producenci działający na rynku e-papierosów. Szczególnie że wejście akcyzy może zbiec się w czasie z wdrażaniem dyrektywy tytoniowej, z powodu której firmy już poniosą koszty.
Dyrektywa tytoniowa nakłada bowiem na producentów e-papierosów obowiązek rejestracji tych wyrobów, które chcą pozostawić w sprzedaży. To wiąże się z koniecznością przeprowadzenia kosztownych, bo sięgających przynajmniej kilkunastu tysięcy złotych badań w laboratoriach oraz poniesienia opłaty rejestracyjnej sięgającej do 4 tys. zł w zależności od wielkości firmy. Producenci twierdzą, że nie będą w stanie przejąć na siebie zarówno tych kosztów, jak i akcyzy. Będą więc musieli je przenieść na konsumentów. A to może zahamować rozwój tego rynku. W 2010 r. liczba użytkowników elektronicznych papierosów była szacowana na 0,2 mln. Dziś sięga 1,5 mln osób, z których 650 tys. to regularni użytkownicy.
Inne skutki
Poza tym istnieje obawa, że wysoka akcyza przyczyni się do rozwoju szarej strefy.
– Akcyza wprowadzona kilka lat temu na susz tytoniowy udowodniła, że konsumenci będą szukali tańszego sposobu na pozyskanie towaru – przypomina Krzysztof Wiński. Zwraca też uwagę na to, że rynek e-papierosów rośnie, bo panuje na niego moda. Gdy moda stanie się droga, tendencja długo się nie utrzyma. Konsumenci zaczną szukać zamiennika.
To mogłoby oznaczać dla budżetu nie tylko brak zakładanych dodatkowych wpływów z akcyzy, ale i utratę 100 mln zł, które dziś płynie z tego rynku z tytułu VAT.
Obecnie akcyza na elektroniczne papierosy jest już we Włoszech, Portugalii, a niebawem ma zostać wdrożona na Węgrzech. Jednak najwięcej zmieniła w pierwszym z tym krajów, gdzie w 2014 r. nałożono stanowiący 58,5 proc. ceny podatek od liquidów i urządzeń. Jak wynika z raportu włoskiej organizacji ANAFE, spowodowało to wzrost ceny produktów o 150 proc. w detalu i o 300 proc. w hurcie. Efektem był spadek sprzedaży w 2014 r. o 70 proc., przychodów o 300 mln euro z 450 mln euro oraz rozwój nielegalnego importu produktów. Straty dla budżetu zostały ocenione na 117 mln euro.