ROZMOWA

● Ustawa o podatku od towarów i usług ma już pięć lat. Została wprowadzona w związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Czy ustawa o VAT z 2004 roku jest lepsza od tej z 1993 roku?

– Zdecydowanie tak. Wejście do Unii Europejskiej było skokowym dostosowaniem naszych regulacji do przepisów wspólnotowych, przyjętych z całym dobrodziejstwem inwentarza.

W poprzedniej ustawie o VAT, tej z 1993 roku, wiele regulacji było odmiennych od tych, które obowiązują dzisiaj. Niektóre transakcje pozostawały zupełnie poza zakresem ustawy, co powodowało niekiedy spore problemy. Brak było regulacji dotyczących miejsca opodatkowania. Choć największą zmianą było dodanie dużego bloku przepisów regulujących opodatkowanie transakcji wewnątrzwspólnotowych, które były podatnikom zupełnie nieznane, gdyż przed przystąpieniem do Wspólnoty nie miały zupełnie racji bytu.

● Ale ustawa z 2004 roku też jest niedoskonała?

– To prawda, ale na pewno jest lepsza od poprzedniej. Naturalne było, że nowa ustawa miała choroby wieku dziecięcego. Zanim podatnicy zapoznali się z nowymi regulacjami, urzędnicy opanowali te rozwiązania, życie pokazało luki, musiało upłynąć trochę czasu. Stąd kilka miesięcy turbulencji. Dziś okres oswajania się z nowymi regulacjami mamy zdecydowanie za sobą.

● Czy niedoskonałości ustawy o VAT można zrzucić na karb pisania jej na kolanie i w ostatnim momencie?

– Moim zdaniem nie. Projekt ustawy o VAT nie był pisany w ostatniej chwili. Był przygotowywany przez resort finansów przez dobre dwa lata. Projekt rządowy został przekazany do Sejmu ponad sześć miesięcy przed wejściem do Unii. Jednak bardzo długo trwał sam proces legislacyjny. Ustawa została opublikowana dopiero w kwietniu, a dzienniki ustaw z aktami wykonawczymi były dostępne dopiero po 1 maja 2004 r. To oczywiście utrudniło życie zarówno podatnikom, jak i organom skarbowym. Zwyczaj publikowania skomplikowanych regulacji podatkowych z minimalną vacatio legis pozostał niestety do dziś.

● Mimo już kilku nowelizacji ustawy o VAT uważa się, że nadal niektóre jej przepisy są niezgodne z dyrektywą unijną. Czy to prawda?

– Rzeczywiście tak jest. Jednak jest ich zdecydowanie mniej niż się powszechnie uważa. Przez bardzo długi okres funkcjonowała teza, że nasza ustawa o VAT jest prawie w całości niezgodna z prawem UE. I był to pogląd zdecydowanie przesadzony. Z drugiej strony równie skrajną tezę prezentował resort finansów, który twierdził, że ustawa o VAT jest w pełni zgodna z Dyrektywą VAT. Nie przeszkadzało to jednak ministerstwu uzasadniać praktycznie każdej kolejnej nowelizacji między innymi koniecznością dostosowania naszych przepisów do wymogów UE. W pierwotnej treści ustawy niezgodności było sporo, choć nie miały one takiego charakteru, żeby wypaczyć cały system. Dziś jest ich zdecydowanie mniej i wynikają raczej ze sposobu interpretacji niż z samych przepisów.

● Czy te niezgodności są kluczowe?

– Moim zdaniem dotyczą spraw marginalnych. Zresztą w samej treści ustawy nigdy nie mieliśmy niezgodności o charakterze fundamentalnym. Warto dodać, że dla dostosowania praktyki polskiego VAT do realiów unijnych znacznie większe znaczenie niż kolejne nowelizacje ustawy miała zmiana podejścia do kwestii zgodności z dyrektywą ze strony urzędów skarbowych, a w szczególności ze strony sądów administracyjnych. To ich orzeczenia wymuszały interpretacje prawa zgodne z duchem rozwiązań wspólnotowych.

● Sprawami polskiego VAT już kilkakrotnie zajmował się Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Czy Ministerstwo Finansów wyciągnęło z tych orzeczeń wnioski?

– Powinno. Niestety w praktyce bywa z tym różnie.

● Czy polskie sprawy trafią jeszcze do ETS?

– Na pewno. Jednak sprawy, którymi będzie zajmował się ETS, będą coraz mniej oczywiste. Rzadko będą już dotyczyły niezgodności z dyrektywą konkretnego zapisu, a częściej sposobu prawidłowej interpretacji niektórych przepisów w skomplikowanym stanie prawnym. Takie problemy są charakterystyczne dla dojrzałych systemów podatkowych. Kluczowe będą sprawy wykładni wspólnotowej.

● Co trzeba jak najszybciej zmienić w ustawie o VAT?

– Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Gdyby zrobić sondę wśród podatników, każdy wskazałby na inny przepis, który chciałby poprawić.