Jak Polska wypada na tle krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej pod względem wielkości szarej strefy?

Wielkość polskiej gospodarki nieoficjalnej (szarej strefy) nie jest wysoka. W 2013 r. będzie to około 23,8 proc. PKB, na Słowacji – około 15 proc., w Czechach – 15,5 proc., na Węgrzech – 22,1 proc., na Łotwie – 25,5 proc., a na Litwie – 28 proc. Polska plasuje się więc w środku stawki wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Czy i czym polska gospodarka nieoficjalna różni się od tej w innych krajach?

Na jej wielkość mają wpływ wyjątkowo wysokie podatki pośrednie, zwłaszcza podatek od towarów i usług, a także wysoki poziom bezrobocia i samozatrudnienia. Wysokie obciążenia podatkowe i brak pracy sprawiają, że ludzie szukają nieopodatkowanych zarobków w gospodarce nieoficjalnej.

W jaki sposób należałoby redukować szarą strefę?

Jednym ze sposobów zmniejszenia szarej strefy jest obniżka stawek VAT. Mam świadomość, że Polska ma deficyt budżetowy, a zatem potrzeby budżetu państwa są wysokie. Jednak obniżenie VAT dałoby impuls do rozwoju gospodarki. W konsekwencji obniżka podatku prawdopodobnie nie spowodowałaby zwiększenia deficytu. Doprowadziłaby natomiast do redukcji szarej strefy.

Jaki byłby poziom akceptowalnej szarej strefy w Polsce? Pana zdaniem wytwarzanie towarów i usług poza oficjalnym obrotem nie jest złym zjawiskiem...

Podatnicy działający w szarej strefie wytwarzają produkty i usługi i nigdy nie da się jej zredukować do zera. Moim zdaniem w warunkach polskich akceptowalny poziom gospodarki nieformalnej powinien wynosić ok. 10–12 proc. PKB. W Polsce funkcjonuje stara tradycja wręczania kopert pod stołem, co wpływa na poziom obrotu nieopodatkowanego. Wyeliminowanie takiej praktyki jest bardzo trudne.

Dlaczego obrót poza kontrolą fiskusa na niewielkim poziomie jest dobrym rozwiązaniem?

W gospodarce nieoficjalnej wytwarzane są dodatkowe usługi i towary, które nie zostałyby wyprodukowane w gospodarce oficjalnej. Oznacza to, że pewna część szarej strefy jest świadectwem dodatkowej aktywności podatników. Ludzie pracujący w tej strefie wytwarzają wartość dodaną, pracują często po godzinach lub w weekendy, co nie jest niczym przyjemnym. Co więcej, pieniądze pochodzące z szarej strefy są wydawane przez nich już w gospodarce oficjalnej, co oznacza, że jest to jeden z elementów wpływających na wzrost PKB. Nie ma więc czarno-białego podziału na złych ludzi pracujących w gospodarce nieformalnej i dobrych z gospodarki oficjalnej. Taki podział to spłaszczenie problemu.