Firmom, które korzystają z maszyn i urządzeń wynajmowanych lub dzierżawionych od przedsiębiorstw zagranicznych, mogą grozić konsekwencje finansowe. Nie zawsze zdają sobie sprawę, że powinny pobrać od partnera z UE podatek od tzw. należności licencyjnych za urządzenia przemysłowe. Jest to różnie uregulowane w umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania, które Polska zawarła z innymi krajami. Czasem daninę należy zapłacić w obu państwach.

Problemów przysparza sama definicja urządzenia przemysłowego. Sporów, co można za nie uznać, jest coraz więcej. Rozstrzyga je minister finansów w interpretacjach indywidualnych. Jak wymienia Rafał Kran, konsultant w Accreo Taxand, organy podatkowe za urządzenia przemysłowe uważają nie tylko maszyny produkcyjne, spawarki, dźwigi czy pompy, ale także m.in. anteny satelitarne, dekodery do odbioru sygnału, kontenery wykorzystywane jako szatnie czy biura, kabiny dla palaczy, podesty ruchome do prac na wysokościach. W transporcie urządzeniami przemysłowymi według ministra są np. wagony, wózki widłowe, ciągniki siodłowe, naczepy i samoloty.

Kłopotliwe cysterny

Urządzenia przemysłowe przysporzyły problemów z fiskusem firmie, która dzierżawi wagony i cysterny od dwóch kontrahentów z Czech oraz ze Szwecji i Francji.

W przypadku jednego z czeskich partnerów spółka nie uzyskała certyfikatu rezydencji, mimo że był to warunek zastosowania umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Organ kontroli skarbowej zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT nakazał zapłatę 20-proc. podatku w Polsce od tzw. należności licencyjnych za urządzenia przemysłowe.

Firma miała jednak certyfikaty rezydencji innych podmiotów, od których dzierżawiła wagony: drugiego kontrahenta z Czech i spółki ze Szwecji. Mogła więc zastosować umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Organ kontroli stwierdził jednak, że w przypadku umów między Polską a Czechami oraz Polską i Szwecją od użytkowania lub prawa do użytkowania urządzenia przemysłowego należy zapłacić daninę z tytułu należności licencyjnych. Zgodnie z art. 12 ust. 2 umów spółka jako płatnik miała obowiązek pobrać od kontrahentów 5 proc. podatku od wypłaconych należności i odprowadzić go w Polsce. Spółka tego nie zrobiła, bo uważała, że wagony i cysterny nie są urządzeniami przemysłowymi. Organy podatkowe były innego zdania i nakazały zapłatę odsetek od niepobranych podatków. Co więcej, naliczyły je za kilka lat.

Tylko z francuskimi wagonami nie było problemu, bo zgodnie z umową o unikaniu podwójnego opodatkowania z Francją opłaty za użytkowanie urządzeń nie stanowią należności licencyjnych.

Niejasne regulacje

Przepisem odnoszącym się do należności licencyjnych, a więc m.in. do najmu lub dzierżawy urządzeń, jest art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 74, poz. 397 z późn. zm.). W przypadku gdy nierezydent (podmiot z innego kraju) uzyskuje w Polsce przychody za użytkowanie lub prawo do użytkowania urządzenia przemysłowego, w tym także środka transportu, urządzenia handlowego lub naukowego – spółka (najczęściej polska) dokonująca wypłaty powinna potrącić podatek u źródła w wysokości 20 proc. należnego wynagrodzenia. Jeśli wypłaca należność przedsiębiorcy z kraju, z którym Polska podpisała umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, a ponadto posiada w momencie wypłaty ważny certyfikat rezydencji kontrahenta, zastosowanie będą miały odpowiednie przepisy umowy.

Hanna Czogalla, menedżer w Grant Thornton, tłumaczy, że modelowa konwencja w sprawie dochodu i majątku OECD, na bazie której sporządzane są umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, wyłączyła z zakresu należności licencyjnych opłaty za udostępnianie urządzeń przemysłowych, handlowych i naukowych.

– Przez większość krajów traktowane są one jako zyski przedsiębiorstw i opodatkowane wyłącznie w kraju siedziby podmiotu uzyskującego wynagrodzenie – wyjaśnia Hanna Czogalla.

Dodaje, że Polska zgłosiła zastrzeżenie do modelowej konwencji, w związku z czym w większości umów zawartych przez nasz kraj opłaty za użytkowanie urządzeń uznawane są za należności licencyjne.

O tym, czy korzystający z urządzenia zapłaci podatek od wynagrodzenia, które przekazuje właścicielowi, decydują konkretne umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jak mówi Hanna Czogalla, w niektórych – np. z Irlandią, Francją czy Luksemburgiem – opłaty za użytkowanie urządzeń nie stanowią należności licencyjnych. Jeśli firma wynajmuje maszyny, np. od spółki irlandzkiej, to nie będzie musiała regulować podatku w Polsce.

Rafał Kran radzi, aby podatnicy sprawdzili, czy dana umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania rozszerza należności licencyjne na opłaty za korzystanie z urządzeń przemysłowych.

– Jeśli umowa nie zalicza ich do należności licencyjnych, to obowiązek podatkowy nie powstanie w państwie źródła, o ile podatnik posiada certyfikat rezydencji otrzymującego (spółki zagranicznej – przyp. red.) – stwierdza ekspert Accreo Taxand.

Jeśli jest inaczej, obowiązek podatkowy może powstać również w Polsce. W takiej sytuacji decyduje to, czy dany przedmiot (np. wagon) ma charakter urządzenia przemysłowego, a więc, czy może być wykorzystywany w przemyśle.