Władze samorządowe już dawno przestały myśleć o wakacjach. Sen z powiek spędza im przyszłoroczny budżet oraz ograniczenia długu i deficytu. Budżetu nie będzie w stanie uchwalić nawet 150 gmin. Powód? Nie spełnią one ustawowych wymogów. W kolejnym roku może być podobnie.

– W 103 jednostkach wykonane dochody ze sprzedaży majątku w 2011 r. nie pokrywały różnicy między dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi. W związku z tym zagrożone jest uchwalenie budżetu na 2014 r., w którym wchodzi w życie formuła obliczania indywidualnego wskaźnika zadłużania – ostrzega Krajowa Rada Regionalnych Izb Obrachunkowych.

Jednostki muszą więc ciąć wydatki i ograniczać zadłużenie. W tej sytuacji reguła wydatkowa, która dodatkowo miałaby ograniczyć deficyt samorządów, może się okazać zbędna.

Reguła później lub wcale

Już dziś pewne jest, że projektowana reguła wydatkowa w samorządach nie wejdzie w życie w zaplanowanym pierwotnie terminie.

Projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych znajduje się w wykazie prac legislacyjnych rządu. Obecnie jest on na etapie uzgodnień międzyresortowych.

– Chcielibyśmy, aby jeszcze w tym roku dokument ten został przyjęty przez Radę Ministrów – poinformowało nas biuro prasowe Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Z projektu wynika natomiast, że pewne ograniczenia powinny zacząć działać do 30 września. Przepisy te trzeba więc będzie zmienić.

Zdaniem dr. Marcina Będzieszaka z Katedry Finansów Uniwersytetu Szczecińskiego trudno prognozować, czy parlament na czas uchwali regułę wydatkową.

– Należy zakładać scenariusz, w którym uchwalenie nowelizacji ustawy o finansach publicznych będzie opóźnione, choć nie jest to w interesie strony rządowej – przyznaje ekspert.

Podkreśla, że reguła jest istotna jedynie z punktu widzenia szczebla centralnego. Polska zobowiązana jest, podobnie jak inne kraje UE, do obniżania deficytu sektora finansów publicznych, a w jego skład wchodzi deficyt podsektora samorządowego.

– Reguła ma być więc narzędziem ministra finansów pozwalającym na wpływanie na tę część deficytu sektora finansów publicznych – tłumaczy Marcin Będzieszak.

Indywidualny wskaźnik zadłużenia ma wejść w życie od 2014 r.

Część ekspertów od finansów publicznych przyznaje jednak, że zobowiązania Polski wobec Komisji Europejskiej dotyczące deficytu nie powinny być głównym zmartwieniem ministra finansów. Większość krajów UE, w tym te ze strefy euro, od czasu kryzysu nie spełniają kryteriów z Maastricht. Mają nadmierne deficyty i zadłużenie, a mimo to Komisja nie nałożyła na nie żadnych kar finansowych. Gdyby więc Polska nie obniżyła deficytu tak szybko, jak planowała, to komisja również w naszym przypadku byłaby wyrozumiała. W tym kontekście dociskanie samorządów przez polski rząd jedynie w celu spełnienia kryterium deficytu sektora finansów publicznych (zgodnie z traktatem z Maastricht deficyt nie może przekroczyć 3 proc. PKB) jest niezrozumiałe – twierdzą eksperci.

Może się jednak okazać, że reguła w ogóle nie wejdzie w życie. Samorządy od początku uważały ją za zbędną, twierdząc, że nie mają problemu z nadmiernym deficytem. Reguła nie poprawi też ratingów jednostek samorządu terytorialnego (j.s.t.).