To będzie starcie dwóch ministerstw i dwóch ministrów. Do boju o uwolnienie usług darmowej pomocy prawnej staje Ministerstwo Gospodarki kierowane przez Waldemara Pawlaka oraz Ministerstwo Finansów, którego szefem jest Jacek Rostowski. Ten pierwszy w trzecim już pakiecie deregulacyjnym proponuje bowiem wyłączenie z VAT usługi pomocy prawnej, świadczonej przez prawników (radców prawnych, adwokatów, kancelarie prawne), a także zwolnienie z podatku dochodowego osób, które takie świadczenia dostają. Jeśli projekt przyjmie rząd, podatnicy wreszcie będą mogli bez dodatkowych kosztów korzystać z pomocy prawników. Tak, jak to się dzieje w innych krajach Unii Europejskiej.

Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, przyznaje, że zmiana proponowana przez resort gospodarki rozwiązuje najbardziej palący obecnie problem, jakim jest opodatkowanie VAT prawniczych usług pro bono.

Obciążenie podatkami

Ministerstwo Gospodarki proponuje uproszczenie obecnego systemu opodatkowania usług pro bono. Chce, aby usługi bezpłatnej pomocy prawnej były wyłączone z VAT, ale pod warunkiem że korzystający z takiej usługi złoży oświadczenie o otrzymaniu bezpłatnej pomocy prawnej. Oświadczenie byłoby jedynie formalnością, a prawnik nie musiałby takiej pomocy dodatkowo rozliczać, czyli m.in. wystawiać faktury.

Resort proponuje również wprowadzenie zwolnienia z podatku dochodowego od czynności otrzymania bezpłatnej pomocy prawnej. Skąd takie propozycje?

– W obecnym stanie prawnym nie można jednoznacznie rozstrzygnąć, czy usługi bezpłatnej pomocy prawnej mają być opodatkowane VAT oraz czy stanowią one przychód dla osób korzystających z takiej pomocy – uzasadnia resort gospodarki.

Jest to efekt opinii prezentowanej przez Ministerstwo Finansów i obowiązujących przepisów, które dotyczą opodatkowania usług pro bono po stronie świadczących takie usługi prawników oraz po stronie osób korzystających z takiej pomocy prawnej.

Ministerstwo Finansów nie zmienia swojego stanowiska, które zaprezentowało w kwietniu tego roku. Przypomnijmy, że zgodnie z nim świadczenie pomocy prawnej na zasadzie pro bono, a zatem w sposób dobrowolny i nieodpłatny, w interesie publicznym – w szczególności na rzecz osób, których na te usługi nie stać, jest publicznie odbierane jako bezinteresowna działalność prospołeczna. Działalność taka kreuje pozytywny wizerunek przedsiębiorcy wśród obecnych i potencjalnych jego klientów. Zatem – stwierdza resort finansów – należy uznać, że tak określona działalność pro bono wpisuje się, co do zasady, w zakres prowadzonej działalności gospodarczej i nie podlega opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług.

Jeżeli natomiast podatnik udziela bezpłatnych porad prawnych, które nie wpisują się w cel prowadzonej przez niego działalności, czynności takie podlegają podatkowi od towarów i usług. Należy jednak zauważyć – dodaje ministerstwo – że nie oznacza to obciążenia w każdym przypadku tego rodzaju czynności podatkiem. Aby podatek został w takim przypadku naliczony, podatnik musiałby ponieść koszty w związku ze świadczeniem tych czynności.

Jak tłumaczy Sylwia Kulczycka, doradca podatkowy w kancelarii Salans, wyjaśnienia resortu finansów nie mają jednak formy interpretacji ogólnej (nie chronią osób, które się do nich zastosowały) i nie dają wyraźnych wskazówek, co oznacza, że świadczenie wpisuje się w cel działalności gospodarczej. W efekcie wyjaśnienie nie rozwiązuje do końca problemu. Sylwia Kulczycka dodaje, że wyjaśnienia ministerstwa nie odnoszą się też do sytuacji osób otrzymujących pomoc prawną. A przecież w przypadku tych osób istnieje, przynajmniej teoretycznie, ryzyko opodatkowania wartości otrzymanych świadczeń podatkiem dochodowym (jako nieodpłatne świadczenia, które zgodnie z ustawą o PIT są opodatkowane – przyp. red.).