Bez zmian pozostanie sytuacja osób zatrudnionych w wojsku czy w szkołach. Składki za nich lub ich emerytury będzie opłacał ich publiczny pracodawca.

Część PIT zamiast tacy

By zrekompensować likwidację funduszu, wierni będą mogli przeznaczyć na swój Kościół część podatków. Według propozycji Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji podatnicy mogliby przekazywać 0,3 proc. należnego podatku wynikającego z rozliczenia z PIT.

Gdyby wszyscy podatnicy skorzystali z możliwości odpisu – zakładając wpływy z PIT na poziomie 40,25 mld zł – do Kościołów mogłoby trafić nawet 121 mln zł. Projektodawcy zakładają jednak, że nie wszyscy podatnicy zdecydują się dokonać odpisu i wyliczają skutek finansowy na ok. 100 mln zł.

– Nasze kalkulacje oparliśmy na dwóch punktach odniesienia.

Jeden to liczba osób uczestniczących w obrzędach religijnych przynajmniej raz w miesiącu.

Drugi to gotowość podatników do odliczania 1 proc. podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Przyjęliśmy, że będzie to podobna grupa plus emeryci i renciści – mówił w czwartek minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.

Jeśli prognozy MAiC się potwierdzą, to zmiana systemu finansowania oznaczałaby zachowanie status quo, bowiem w budżecie na ten rok zaplanowano dotację do Funduszu Kościelnego w wysokości prawie 94,4 mln zł. To ponad 5 proc. więcej niż w 2011 r., kiedy dotacja miała wynieść 89,2 mln zł.

To pokazuje, że dla systemu finansów publicznych proponowana zmiana będzie raczej neutralna.

Na wojnę nie pójdziemy...

Dla Kościoła katolickiego propozycja MAiC to punkt wyjścia do dyskusji. – Wojnę religijną mieliśmy przez 50 lat za PRL-u i wszyscy mamy jej dosyć. Jesteśmy otwarci na dialog i rzeczowe rozmowy – mówił abp Sławoj Leszek Głódź.

Postawa episkopatu sugeruje, że na taki wariant może się zgodzić, choć pewnie będzie chciał, by procent przekazywanych podatków był większy. Największe obawy budzi to, ile osób skorzysta z prawa do odpisu podatkowego na Kościół.

Podobny system odliczeń funkcjonuje w odniesieniu do organizacji pozarządowych. Od 2004 r. możemy na nie przeznaczać 1 proc. podatku. Dziś korzysta z tego ok. 38 proc. podatników. W rozliczeniu za 2010 r. zdecydowało się na to niewiele ponad 10 mln osób.

Organizacje dostały 400 mln zł, czyli w sumie ok. 0,67 proc. podatku należnego, a nie 1 proc., jak wynikałoby to z teorii. Ale na początku było jeszcze gorzej. Osiem lat temu na oddanie 1 proc. zdecydowało się niewiele ponad 80 tys. osób, które w sumie przekazały 10,4 mln zł.

Obecnie jednak system działa dużo sprawniej, np. osoby rozliczające się elektronicznie mogą z listy podpowiedzi wybrać sobie fundację, którą chcą obdarować.