Ministerstwo Zdrowia uparcie dąży do wprowadzenia ulgi w PIT związanej z dodatkowymi ubezpieczeniami zdrowotnymi.

– Ulga będzie kosztować na pewno więcej niż 150 mln zł, o których wspomina się w mediach. Ale nie więcej niż kilkaset mln zł rocznie – wyjaśniała w rozmowie z „DGP” minister zdrowia Ewa Kopacz.

Problem w tym, że na taką ulgę na razie nie zgadza się Ministerstwo Finansów. Niezależni eksperci też do tego pomysłu podchodzą sceptycznie. Ich zdaniem z ulgi skorzystają nieliczni podatnicy, których będzie stać na opłacenie dodatkowego ubezpieczenia.

Ulga już była

Koncepcja resortu zdrowia częściowo nawiązuje do istniejącej już ulgi podatkowej. Jacek Bajson, dyrektor w TPA Horwath, przypomina, że w latach 1997 – 2000 istniała możliwość odliczenia od podatku wydatków na leczenie do 330 zł.

– Proponowane rozwiązanie tym różni się od wspomnianej ulgi, że nie odliczalibyśmy wydatków na pojedyncze zabiegi i badania, ale łączne koszty dodatkowej polisy – tłumaczy Jacek Bajson.

Pomysł dla bogatych

Nowa ulga byłaby odliczana od podstawy opodatkowania, czyli dochodu podatnika. Szymon Czerwiński, doradca podatkowy w Accreo Taxand, zadaje jednak kluczowe pytania: do kogo faktycznie adresowane będzie to rozwiązanie, jak będzie wyglądać jego stosowanie w praktyce oraz co w tym zakresie będzie miało do powiedzenia Ministerstwo Finansów.

– Na dodatkową składkę zdrowotną nie będzie raczej stać osób gorzej sytuowanych materialnie – zauważa Szymon Czerwiński.

Jego zdaniem możliwość zmniejszenia podstawy opodatkowania nie przyczyni się w ich przypadku do lawinowego wzrostu popularności tego rozwiązania – osoby te w dużo większej mierze są bowiem beneficjentami istniejących mechanizmów, zwłaszcza ulgi na dzieci.

– Z omawianego rozwiązania skorzystają więc raczej osoby bogatsze – stwierdza nasz rozmówca z Accreo Taxand.

Podobnie uważa Maciej Grela, doradca podatkowy w kancelarii Gide Loyrette Nouel. Jego zdaniem będzie to raczej ulga dla zamożnych osób. Wynika to z tego, że skorzystanie z ulgi będzie wymagało najpierw zaangażowania własnych środków na wykupienie dodatkowego ubezpieczenia, na co przecież nie wszystkich będzie stać.

– Proponowany kształt ulgi, zakładający jej odliczenie od dochodu, a nie od podatku, będzie mniej korzystny dla podatników, ponieważ takie rozwiązanie pozwoli na jedynie częściową rekompensatę ciężaru polisy kosztem obciążeń podatkowych – stwierdza Maciej Grela.

Ekspert przypomina, że wszelkie ulgi podatkowe działają wyłącznie na zasadzie zmniejszenia obciążeń podatkowych, a nie transferu środków do podatnika. Tym samym może się okazać, że dla części mniej zamożnych podatników będących potencjalnymi beneficjentami nowej ulgi będzie ona mieć wątpliwą wartość, ze względu na skonsumowanie ich obciążeń podatkowych w ramach dotychczasowych, bardziej efektywnych przywilejów podatkowych (np. na ulgi na dzieci odliczanej od podatku).

Inny pogląd na tę sprawę ma Maciej Hadas, doradca podatkowy, menedżer w Grant Thornton Frąckowiak.

W rozmowie z nami zauważa on, że jeżeli podatnik będzie mógł odliczyć wydatek poniesiony na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne od dochodu, wtedy zmniejszeniu ulegnie podstawa opodatkowania. Dla podatników o wysokich dochodach korzystniejszym podatkowo rozwiązaniem byłaby ulga dająca prawo do odliczenia wydatków od podatku. Jednak podatnicy o niskich dochodach, którzy mają dzieci i korzystają z ulgi na dzieci, w ogóle by z nowej ulgi nie skorzystali.

– W ich przypadku po prostu nie byłoby już podatku, od którego mogliby odliczyć wydatki na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne – mówi Maciej Hadas.

Dlatego – jak podkreśla nasz rozmówca – ulga dająca prawo do odliczenia wydatków na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne od dochodu będzie realizowana powszechnie przez wszystkich podatników, zarówno tych o wysokich, jak i o niskich dochodach.

– Nie ma obaw, że nowa ulga odliczana od dochodu negatywnie wpłynie na możliwość odliczania ulgi na dzieci – argumentuje Maciej Hadas.

Jednocześnie dodaje, że ulga na dzieci jest odliczana od podatku. Nowa ulga na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne pomniejsza dochód przed ustaleniem podatku. Dopiero wówczas, gdy poznamy wysokość podatku, następuje jego pomniejszenie o kolejne ulgi, w tym ulgę na dzieci.

Co z abonamentami

Eksperci zwracają też uwagę, że przy konstruowaniu nowej ulgi w PIT trzeba też pamiętać o tym, że funkcjonujące na rynku abonamenty zdrowotne opłacane coraz powszechniej przez pracodawców zbliżone są w swojej istocie do produktów ubezpieczeniowych.

– W związku z tym potrzebne byłoby spójne podejście do problemu opodatkowania wszelkich form wspierania dodatkowej ochrony zdrowotnej – podpowiada Jacek Bajson.

Według niego jeśli preferowane byłyby tylko polisy opłacane przez podatnika, a pakiety medyczne wykupione przez pracodawców miałyby pozostać – jak do tego dąży MF – opodatkowane, wówczas bardziej opłacalne byłoby przekazywanie pracownikom gotówki, po to, aby sami mogli opłacić polisę i odliczyć jej koszt od podatku bądź od dochodu.

Rozwiązaniem sytuacji byłoby wprowadzenie ulgi (ewentualnie zwolnienia przedmiotowego) również dla abonamentów medycznych.

– W obecnej sytuacji budżetowej, gdy jeszcze niedawno rozważano zawieszenie stosowania niektórych ulg, trudno wyobrazić sobie, aby było to możliwe – urealnia naszą analizę Jacek Bajson.

Również Szymon Czerwiński podkreśla, że wraz z pomysłami na wprowadzenie nowej ulgi w PIT jednocześnie postuluje się możliwość poniesienia dodatkowej składki zdrowotnej opłacanej przez pracodawcę za pracownika. W takim przypadku należy oczekiwać, że składka ta również będzie pomniejszać podstawę opodatkowania u pracownika. Skutkować może to zmniejszeniem popularności innych rozwiązań stosowanych przez pracodawców dla ochrony zdrowia pracowników – w szczególności abonamentów medycznych, które zdaniem fiskusa i jak dotychczas również NSA powodują powstanie przychodu podatnika i nie korzystają z preferencji podatkowych.

– Biorąc pod uwagę, że dodatkowe polisy medyczne oferować będą prywatne podmioty gospodarcze, można się zastanawiać nad spójnością omawianego rozwiązania z zasadami wolnego rynku – sugeruje Szymon Czerwiński.

Cel nie zostanie osiągnięty

Wydaje się wątpliwe, aby ulga w PIT mogła zachęcić do ponoszenia dodatkowych wydatków na ubezpieczenia zdrowotne. Tak twierdzi Maciej Hadas, który uważa, że oszczędności są z tego tytułu znikome. O wiele ważniejsze jest to, czego pacjent w zamian za dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne może żądać w przypadku choroby.

Z kolei Maciej Grela samą ideę wprowadzenia analizowanej ulgi ocenia raczej pozytywnie, zastrzega jednak, że o atrakcyjności dodatkowych polis będą przesądzać przede wszystkim czynniki pozafiskalne, dotyczące m.in. kosztu takiego ubezpieczenia, udostępnionego w zamian pakietu świadczeń i uprawnień oraz zasad finansowania tego ubezpieczenia (np. możliwość finansowania za pośrednictwem pracodawcy ze środków ZFŚS itp.).