Zmiana opodatkowania przygotowywana przez rząd może być bardzo niekorzystna dla drobnych biznesów ponieważ spółki komandytowe były zakładane najczęściej przez małych i średnich przedsiębiorców.

Taka spółka ma dwa rodzaje udziałowców. To komplementariusze, którzy za zobowiązania spółki odpowiadają całym swoim majątkiem i komandytariusze, którzy na równych zasadach mogą korzystać z zysków spółki, ale nie ponoszą takiej odpowiedzialności majątkowej.

- Dotąd obowiązywała formuła jednokrotnego opodatkowania dochodów na etapie wspólników, a nie samej spółki komandytowej – mówi w rozmowie z MarketNews24 Grzegorz Baran z kancelarii Baran&Pluta. - Nadal nie wiadomo czy rząd wprowadzi podatek CIT nakładany na samą spółkę, pozostawiając opodatkowanie wspólników podatkiem dochodowym od osób fizycznych bądź prawnych czy też zmieni się zupełnie formuła opodatkowania i spółki komandytowe na podobieństwo spółek z o.o. będą opodatkowane jednokrotnie w postaci CIT, a wspólnicy tym podatkiem nie będą obciążeni.

Jak najkorzystniej wykorzystać „estoński CIT”, gdy zmienia się opodatkowanie spółek

W połowie września rząd opublikował projekt ustawy, mającej uszczelnić system podatkowy, a w uzasadnieniu można odnaleźć zapis, że "w przypadku spółek komandytowych, w których powiązania między wspólnikami nie wskazują na „optymalizacyjny cel” ich utworzenia, przewiduje się wprowadzenie zwolnienia z opodatkowania podatkiem dochodowym przychodów komandytariuszy takich spółek". Eksperci obawiają się jednak, że proces legislacyjny może wiele zmienić, a prawdopodobnie rządowi będzie zależeć na wprowadzeniu podwójnego opodatkowania ze względu na trudną sytuację budżetu państwa.

- Gdyby wprowadzono jednak podwójne opodatkowanie spółek komandytowych przedsiębiorcy powinni zastanowić się czy nie skorzystać z rozwiązania znanego u nas jako estoński CIT, ale w rzeczywistym jego modelu, a nie w rozwiązaniu proponowanym przez rząd wyjaśnia mec. Grzegorz Baran. – Przedsiębiorca, który się na to zdecyduje powinien założyć w Estonii spółkę z o.o. Nie jest to skomplikowany proces, a przynosi efekt zerowego podatku dochodowego od samej spółki, do momentu dopóki spółka nie wypłaci dywidendy.

Co ważne, spółki korzystające w Estonii z takiej ulgi podatkowej muszą spełniać tylko ten jeden warunek, dotyczący dywidendy, w przeciwieństwie do rozwiązania podatkowego zaproponowanego przez polski rząd, w którym takich obostrzeń jest wiele.

- Gdy wspólnicy zdecydują się jednak na wypłatę dywidendy, to w Estonii obowiązuje jednokrotny podatek dochodowy – dodaje G.Baran. – I opodatkowanie jest wówczas niższe niż w Polsce.