Obecny pułap 250 tys. euro zostanie podniesiony do 2 mln euro – zapowiedział wczoraj premier Mateusz Morawiecki. Eksperci dodają, że przydałoby się jeszcze skrócenie listy wyłączeń ze zryczałtowanego podatku.
Jarosław Ziółkowski doradca podatkowy w Independent Tax Advisers / DGP
Dziś limit obrotów uprawniający do ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych wynosi, w przeliczeniu na złote, dokładnie 1 mln 69 tys. 875 zł (250 tys. euro).
Pułap ten – jak wynika z wczorajszej zapowiedzi premiera – zostanie podniesiony najpierw do 1 mln euro, a docelowo do 2 mln euro. Po przeliczeniu będzie to ponad 9 mln złotych obrotów, czyli niemal dziewięciokrotnie więcej.
– To oznacza, że nowe rozwiązanie obejmie powyżej 90 proc. potencjalnych jego beneficjentów, którzy mogą być zainteresowani tego typu uproszczonym rozliczeniem – poinformował Mateusz Morawiecki. Dziś ryczałt opłaca ponad 1,1 mln podatników.
Zapowiadaną zmianę (nie ma jeszcze projektu) chwali Radosław Maćkowski, doradca podatkowy w MVP TAX.
– To pozytywny sygnał ze strony rządu, tym bardziej że dotąd decydował się on głównie na uszczelnianie systemu i wdrażanie coraz bardziej dolegliwych obciążeń dla podatników – mówi ekspert.

Kogo dotyczy

Przepisy wskazują precyzyjnie, jaki rodzaj działalności może być objęty ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych.
Dlatego – jak mówi Radosław Maćkowski – bez informacji o tym, jaki będzie katalog działalności wyłączonych z ryczałtu, trudno przesądzać o tym, czy jego popularność znacząco wzrośnie.
Obecnie ryczałt upodobali sobie nie tylko przedsiębiorcy, ale też osoby wynajmujące prywatnie mieszkania bądź domy (ryczałt nie dotyczy najmu prowadzonego w ramach działalności gospodarczej). Wynajmujący mieszkania i domy stanowią dziś około połowę ryczałtowców.
Powodem wybrania takiej formy (zamiast opodatkowania na podstawie skali podatkowej PIT) są atrakcyjne stawki podatku: 8,5 proc. (do 100 tys. zł przychodów z najmu) oraz 12,5 proc. (jeśli przychody przekraczają 100 tys. zł).
Zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego nie dotyczyły jednak wynajmujących, lecz osób prowadzących działalność gospodarczą.

Atrakcyjne stawki

Obecnie stawki ryczałtu dla przedsiębiorców wynoszą – w zależności od rodzaju działalności gospodarczej – 2 proc., 3 proc., 5,5 proc., 8,5 proc., 10 proc., 17 proc. oraz 20 proc.
Dla wielu jest to atrakcyjniejsza forma opodatkowania niż PIT ze stawkami 18 proc. (od 1 października stawka ma zmaleć do 17,75 proc.) i 32 proc.
Zaletą ryczałtu jest również uproszczona ewidencja (przychodów). Podatek płaci się od obrotów – co miesiąc lub raz na kwartał (pod warunkiem, że przedsiębiorca spełnia określone w przepisach warunki).
Wadą ryczałtu jest to, że nie można odliczać kosztów uzyskania przychodów. Dlatego – jak mówi Radosław Maćkowski – nawet po znaczącej podwyżce limitu obrotów ryczałt nie będzie opłacalny dla firm, które generują duże koszty.
opinia

Limit to niejedyny problem z ryczałtem

Zapowiedź docelowego podwyższenia – do 2 mln euro limitu obrotów uprawniających do korzystania z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych – to oczywiście dobra wiadomość. Niewątpliwie wiele osób będzie mogło zainteresować się tą relatywnie prostą formą rozliczeń. Niewykluczone też, że część z nich zaoszczędzi na podatku.
Warto jednak zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, ryczałt nie pozwala na pomniejszanie przychodów o poniesione koszty. Ktokolwiek więc zdecyduje się na jego opłacanie z uwagi na podwyższenie limitu obrotów, powinien przeanalizować, czy naprawdę będzie to dla niego opłacalne.
Po drugie, dużym problemem jest zapisany w ustawie szeroki katalog działalności, które wykluczają opłacanie ryczałtu (np. dotyczy to wielu wolnych zawodów). Jeśli rząd naprawdę chce popularyzować tę formę rozliczeń, to powinien przemyśleć skrócenie listy wyłączeń.