Świat bez kradzieży, bez przemytu, a nawet bez wykroczeń drogowych, narkotyków i disco polo. Piękne! Jednak jestem pewien, że w takich warunkach przynajmniej połowa ludzkości (m.in. policjanci, politycy oraz parobkowie na polach konopi) z dnia na dzień straciłaby pracę. Staliby się biedni, więc szybko zaczęliby okradać, gwałcić i zabijać bogatych. I tak całe zło wróciłoby jak bumerang.
Nie twierdzę, broń Boże, że w związku z powyższym walka ze złodziejami czy przemytnikami nie ma sensu. Ma, ale trzeba przy tym wykazywać się zdrowym rozsądkiem. A to niestety pojęcie obce unijnym politykom.
Otóż wpadli na pomysł, aby odpowiedzialność za przemyt papierosów zrzucić na barki koncernów tytoniowych. Niebawem, gdy celnicy zatrzymają tira wyładowanego kontrabandą Marlboro z Białorusi, pójdą do ich producenta i wymierzą mu karę – za to, że nie dopilnował swojego towaru.