W maju Polacy kupili 4,06 mln papierosów z banderolą, o 11,9 proc. mniej niż przed rokiem. To już kolejny miesiąc, w którym utrzymała się dwucyfrowa dynamika spadku sprzedaży. W efekcie po pierwszych pięciu miesiącach roku rynek skurczył się o ponad 10 proc. do niecałych 19,6 mln.
Producenci, którzy od lat odczuwają spadek popytu (jeszcze w 2006 r. sprzedali ponad 72 mln papierosów, w ubiegłym było to już 52 mln) ratują rentowność, zwalniając pracowników. W tym roku w największych fabrykach tytoniu redukcje objęły ok. 10 proc. załóg. W efekcie pracę straciło 5 proc. z 6 tys. zatrudnionych w tym sektorze. W górę idą też ceny. Nieco więcej, niż rośnie akcyza. W przyszłym roku resort finansów szykuje kolejną podwyżkę akcyzy na wyroby tytoniowe. Wyniesie ona 4–5 proc. Niektóre koncerny już jednak zapowiadają, że dla klientów zmiany te będą bardziej dotkliwe. Średnia cena paczki papierosów w tanim segmencie może przekroczyć 12 zł, a w droższym będzie oscylowała na poziomie 13–15 zł. Koncerny tłumaczą, że takie wzrosty cen będą konieczne, jeśli notowany obecnie spadek legalnej sprzedaży papierosów utrzyma się w kolejnych miesiącach.
Branża tytoniowa to jednak nadal jedna z bardziej rentownych branż. Przy przychodach (z uwzględnieniem akcyzy) na poziomie 5–8 mld zł na jedną firmę zyski sięgają 90–100 mln zł. To oznacza, że o likwidacji fabryk papierosów w Polsce jeszcze długo nie będzie mowy. Na pewno będzie się zmniejszał popyt na surowiec, co już się dzieje.