Bardziej opłacalne powinno stać się za to wykorzystywanie energii ze źródeł odnawialnych i innych paliw niskoemisyjnych. Tak wynika z opublikowanego wczoraj projektu nowelizacji unijnej dyrektywy energetycznej (2003/96/WE z 27 października 2003 r.). KE zapowiadała rewizję dyrektywy jeszcze w 2019 r., wskazując, że nie przystaje ona do obecnych realiów.
Problemów było kilka. Minimalne stawki akcyzy pobieranej od danego paliwa były zbyt niskie i niezróżnicowane w zależności od jego emisyjności. Jak szacuje Tim Gore, dyrektor programu klimatycznego w Instytucie Europejskiej Polityki Środowiskowej, obowiązujące obecnie preferencje dla paliw wysokoemisyjnych kosztują budżety krajów unijnych rocznie 35 mld euro. To prawie cztery razy więcej niż zachęty dla paliw pozyskiwanych ze źródeł odnawialnych. Innymi słowy podatki nie wspierają klimatycznych celów Unii Europejskiej, tylko paliwa silnikowe, takie jak oskarżany za wzrost zanieczyszczeń olej napędowy (diesel). To właśnie ma ulec zmianie, jeśli wejdzie w życie najnowsza nowelizacja.