« Powrót do artykułu

NSA o lunchu z kontrahentem: każdy przypadek do osobnej oceny

Naczelny Sąd Administracyjny odmówił wydania uchwały w sprawie zaliczania do kosztów podatkowych wydatków na posiłki z klientami. Tym samym nie powiedział, że nie mogą być one potrącane.

spaghetti bolognese

żródło: ShutterStock

Spaghetti bolognese

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (1)

  • dyrektor(2013-04-09 19:12) Zgłoś naruszenie 00

    Bzdura! Bzdura! Bzdura! Żeby być w zgodzie z fiskusem należałoby każdorazowo zaplanować "lunch" z kontrahentem z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, napisać do IS wniosek o wydanie indywidualnej interpretacji opisując szczegółowo wszelkie detale tego "lunchu" i zadać serię pytań oraz własne stanowisko. Dobrze byłoby to zrobić wcześniej, aniżeli 3 m-ce przed "lunchem", bo IS może wezwać do uzupełnienie wniosku i wszystko się przedłuży. To samo dotyczy np. spotkań integracyjnych, wigilijnych, czy też niezwykle "doniosłego" problemu używania służbowych komórek. To wszystko jest po prostu chore. Tym bardziej, że w tym samym czasie "Cypryjczycy" i np. "Kajmańczycy" śmieją się fiskusowi w nos wyprowadzając legalnie do tax havenów ogromne kwoty. Żenujące jest też to, że doradcy podatkowi, którzy raczej powinni zajmować się sprawami poważnymi, ze śmiertelną powagą pochylają się od lat nad kwestią podatkowego rozliczenia zjedzenia kotleta i wypicia drinka z kontrahentem, albo zjedzenia karpia z pracownikiem na gwiazdkę. Takie rzeczy powinny albo po prostu być podatkowo neutralne, a jeśli już muszą rodzić podatkowe konsekwencję, bo np. fiskus za bardzo by zbiedniał, gdyby zwolnił z PIT-u zjedzenie owego np. karpia (tak, jak chyba nie biednieje, bo nic z tym nie może zrobić jeśli ktoś uciaka z dużymi dochodami do rajów podatkowych), to zasady opodatkowania takich zdarzeń powinny być jasne, proste i nie zmieniające się przez lata, najlepiej w formie jakiegoś ryczałtu, tak, żeby zamiast sobie tym głowę zawracać, zajmować się prowadzeniem biznesu. Ale tu nie pomoże zmiana rządu, bo należałoby zmienić cały system, a nikt, kto mógłby to zrobić, tego nie chce, bo sam jest w jakimś sensie beneficjentem systemu. Jedna wielka obrzydliwość!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!