Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytania DGP potwierdza, że siedmiodniowy termin nadawania numerów schematom podatkowym (wynikający z ordynacji podatkowej – przyp.red.) bywa przekraczany. Zaznacza, że termin ma jedynie charakter instrukcyjny.

Resort uspokaja, że opóźnienia w nadawaniu numerów schematów podatkowych nie powinny rodzić negatywnych skutków dla podatników, promotorów ani innych zainteresowanych stron. Wskazuje, że problemy wynikają z tego, że to wstępny etap funkcjonowania przepisów MDR.

Obowiązkowy numer

Na nadanie numerów może czekać nawet kilkaset schematów. Już jakiś czas temu MF informowało, że promotorzy i podatnicy zgłosili 700 schematów, z czego nadano im jedynie 100 numerów. Eksperci przyznają, że problem narasta.

Przypomnijmy, że od początku roku promotorzy (np. doradcy podatkowi, radcy prawni, pracownicy banków), korzystający (podatnicy) i wspomagający (np. księgowi, biegli rewidenci) mają obowiązek zgłaszania schematów podatkowych Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Ta, po rozpatrzeniu wniosku, nadaje numer schematu podatkowego.

Na 700 zgłoszonych schematów nadano na razie tylko 100 numerów. Problem wciąż narasta

Ustawowy termin na nadanie NSP to siedem dni (art. 86g par. 3 ordynacji podatkowej). Liczy się go od dnia wpływu poprawnej informacji o schemacie podatkowym do szefa KAS.

Jak tłumaczy Piotr Wojciechowski, starszy konsultant w BTTP, numer schematu podatkowego nie jest nadawany automatycznie. KAS może żądać uzupełnień lub wyjaśnień dotyczących przekazanych informacji.

Nie każde zgłoszenie schematu kończy się nadaniem NSP, bo KAS może tego odmówić.

– Skorzystanie przez dyrektora KAS z takiego prawa wobec składającego MDR przerywa (a nie zawiesza) bieg terminu do nadania numeru. Oznacza to, że zaczyna on biec od nowa – tłumaczy Radosław Kowalski, doradca podatkowy.

KAS nie tłumaczy

Problem w tym, że nie wiadomo, dlaczego szef KAS nie nadaje numeru w ciągu siedmiu dni.

– Nie ma on obowiązku tłumaczenia się z przyczyn opóźnienia i w praktyce też tego nie robi – stwierdza Jarosław Bieroński, radca prawny, doradca podatkowy i starszy partner w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak.

Jednym z powodów odmowy mogą być czynności weryfikacyjne, jakie musi przeprowadzić organ podatkowy. Przede wszystkim musi ustalić, czy zgłoszone uzgodnienie w ogóle stanowi schemat podatkowy, a także czy nie doszłoby do wielokrotnego nadania NSP temu samemu schematowi podatkowemu, np. w przypadku zgłoszeń dokonanych przez różne podmioty.

– Gdyby do tego doszło, to później organ musiałby unieważnić NSP – wyjaśnia Bieroński. Jego zdaniem sprawdzenie tych okoliczności przy dużej liczbie zgłoszeń schematów niewątpliwie wydłuża czas potrzebny do nadania NSP.

Możliwe skutki

Ministerstwo Finansów uspokaja, że brak nadania NSP nie oznacza skutków dla pozostałych podmiotów zobowiązanych do zgłaszania schematów. Innymi słowy, jeśli promotor nie dostanie NSP, to obowiązek ten nie przejdzie na korzystającego (podatnika) lub wspomagającego (np. księgowego).

– Zgodnie bowiem z art. 86e par. 1 ordynacji podatkowej przesłanie informacji o schemacie podatkowym przez jeden ze zobowiązanych podmiotów zwalnia pozostałe, jeśli zostały one wskazane w złożonej informacji – wyjaśniło nam buro prasowe resortu.

Jak jednak tłumaczy Piotr Wojciechowski, jeśli promotor nie wskaże tych innych podmiotów i w ciągu 30 dni od zgłoszenia schematu nie dostanie NSP, obowiązek przekazania informacji przejdzie na korzystającego.

– Może się więc zdarzyć, że schemat podatkowy zostanie zaraportowany dwukrotnie, raz przez promotora i drugi raz przez korzystającego – wskazuje ekspert.

Kto jest winny?

Radosław Kowalski przyznaje, że najwięcej problemów sprawia podawanie w treści informacji MDR-1 „streszczenia opisu schematu”. MF już wcześniej przyznawało, że dwu-, trzyzdaniowy opis nie wystarczy. W efekcie szef KAS musi prosić o uzupełnienie, co wydłuża procedurę nadawania NSP. Ale jak mówią eksperci, MF samo jest sobie winne, bo przepisy są niejasne. Przedsiębiorcy często nie wiedzą nawet rzeczy podstawowej, a więc czy dane uzgodnienie stanowi schemat podatkowy czy nie.

– To może wpływać na treść składanych informacji MDR-1, które mogą przez to być niekompletne, nieprecyzyjne – wyjaśnia Kowalski.

Podatnicy wysyłają też informacje MDR na „wszelki wypadek”, co sprawia, że zgłoszeń jest więcej niż trzeba. – Z drugiej strony – dodaje Piotr Wojciechowski – świadomość obowiązków MDR na rynku nadal jest znikoma.

– Ile trzeba będzie czekać na NSP, jeśli ta świadomość wzrośnie? – zastanawia się ekspert.

Problem będzie narastał

– Wyznaczenie w ustawie siedmiodniowego terminu (nawet jeśli ma on charakter instrukcyjny, co stwierdziło MF) było od początku nierealne – ocenia Piotr Wojciechowski.

– Zaistniała sytuacja była łatwa do przewidzenia z powodu nieczytelnych i niejasnych przepisów – wtóruje Radosław Kowalski.

Eksperci zwracają uwagę, że problem będzie narastał, bo z końcem czerwca upływa czas na zgłaszanie schematów podatkowych mających miejsce przed 2019 r. (obecnie zgłaszane są schematy tegoroczne).

Piotr Wojciechowski przyznaje też, że w Wielkiej Brytanii po wprowadzeniu obowiązku raportowania MDR sytuacja była podobna jak dziś w Polsce.

– Tylko tam trzeba było trochę więcej niż kilka tysięcy wniosków na zalanie systemu. U nas już przy kilkuset była zadyszka – stwierdza ekspert.

opinia

Trzeba zastanowić się nad napisaniem przepisów od nowa

Pierwsze miesiące obowiązywania przepisów dotyczących raportowania schematów podatkowych pokazują, że system nie jest odpowiednio przygotowany. Świadczy o tym m.in. to, że mały ułamek zgłoszeń otrzymał numer schematu podatkowego (NSP). Nawet otrzymanie NSP nie oznacza, że zaraportowana sytuacja jest schematem – taką informację otrzymujemy wraz z numerem. Nadanie jego trwa kilka miesięcy, a ustawa mówi o terminie 7 dni. Dodatkowo obserwujemy częste przypadki otrzymywania wezwań w sprawie zgłoszeń schematów, które po wstępnych wyjaśnieniach okazują się bezprzedmiotowe. Trzeba też wspomnieć o częstych zmianach systemu informatycznego, przez który schematy są raportowane, bez wskazywania, co zostało zmienione. W efekcie następuje paraliż jego funkcjonowania. To wszystko, a także fakt, że przepisy MDR nie są przykładem legislacji dobrej jakości, powoduje, że należy poważnie zastanowić się nad zawieszeniem obowiązywania tych przepisów i spróbować napisać je od nowa, przy szerokim udziale środowiska doradczego i biznesowego.